Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 599
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Debata na temat aborcji

Wiadomości: Wałbrzych
Poniedziałek, 2 maja 2016, 7:21
Aktualizacja: 19:09
Autor: Robert Bajek
Fot. Robert Bajek
Wczoraj w Regionalnym Centrum Promocji Gospodarczej DARR przy ulicy Wysockiego w Wałbrzychu odbyła się debata poświęcona tematom aborcji. Hasło przewodnie debaty brzmiało: "Piekło kobiet czy dostęp do aborcji?".

Organizatorem debaty było Stowarzyszenie Barbary Nowackiej "Inicjatywa Polska". Debata, która stanowiła część ogólnopolskiej akcji „Ratujmy kobiety - Moje ciało, moja broszka" w całości poświęcona była problemom aborcji w Polsce. Wśród zaproszonych gości znaleźli się między innymi: Kazimiera Szczuka ze Stowarzyszenia "Inicjatywa Polska", Henryk Mazurek - lekarz bez granic, Beata Moskal-Słaniewska - Prezydent Świdnicy, Paulina Piechna-Więckiewicz – Stowarzyszenie „Inicjatywa Polska”, Aleksandra Popławska - Stowarzyszenie "Inicjatywa Polska", Elżbieta Polewska reprezentująca Kongres Kobiet, Ewelina Małecka-Gad i Monika Chałupka - akcja "Dziewuchy dziewuchom". Debatę prowadził Mateusz Rembacher.

- Musimy mieć świadomość, że przepisy które obowiązują w Polsce odnośnie aborcji są jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie. W 93 roku były zaostrzane. Dzisiaj rozwój medycyny, antykoncepcji, edukacji seksualnej jest tak ogromny, że kryminalizowanie aborcji, zakazywanie, ograniczanie dostępu do medycznej aborcji to barbarzyństwo, to jest zupełnie niezrozumiałe dla Europy, żeby coś takiego się działo. To ma charakter cofnięcia polskiego ustawodawstwa do lat przedwojennych i do okresu Stalinizmu. Aborcja jest kwestią całkowicie dotyczącą ciała, zdrowia i życia kobiety. Dlatego kobiety jako istoty, które są obywatelkami, które mają swoje sumienie, istoty ludzkie ze wszystkimi przysługującymi prawami są podmiotem, który powinien podejmować decyzje. Przekonanie, że gdyby dostęp do przerywania ciąży był legalny, to wówczas kobiety jak szalone, nieodpowiedzialne korzystałyby z tego zamiast antykoncepcji to jest wyobrażenie o kobietach jako o osobach niepełnosprawnych moralnie. My nie jesteśmy niepełnosprawne moralnie i jeżeli dochodzi do takich sytuacji, że kobieta decyduje się na przerwanie ciąży, to znaczy, że powody istnieją. Z drugiej strony przez ostatnie 25 lat medycyna prenatalna rozwinęła się w taki sposób, że dzięki badaniom i zabiegom medycyny prenatalnej można ratować, leczyć ciąże, które jeszcze kiedyś byłyby niemożliwe do donoszenia. Zakaz aborcji medycznych i uderzenie w badania prenatalne to jest de facto decyzja przeciwko życiu dzieci chcianych, które są upragnione, mają jakieś powikłania, które dawało by się leczyć, gdyby był do tego leczenia dostęp. W świetle tych przepisów, które mają być wprowadzone kobieta jest traktowana jako inkubator. I nie ma się co bać takich dosadnych określeń, bo to naprawdę nie są żarty. W tym projekcie ustawy przeciwników aborcji nie ma ani słowa o edukacji, ani słowa o antykoncepcji, ani słowa o decyzyjności, o prawach kobiety łącznie z tym, że definicja dziecka jest taka, że w przypadkach tragicznych kobiety mogą sobie szukać miejsca na cmentarzu. Już teraz dostęp do medycznych aborcji jest ograniczony, dlatego że lekarze nie chcą ani badać, ani leczyć, ani przerywać w razie konieczności ciąż problematycznych, nie chcą narażać się na ostracyzm w środowisku, zajmować komplikacjami. Często kobiety, które mają problemy, są na patologii ciąży są odsyłane do Warszawy, albo zostawiane, często zmuszane, żeby martwą ciążę nosić. Nikt się nie liczy z tym jakie to ma konsekwencje dla psychiki kobiet, nie mówiąc już o ich zdrowiu fizycznym. To jest sytuacja uprzedmiotowienia, poniżenia, przeczołgania. To są złamane życia tylko dlatego, że na temat aborcji wypowiadają się mężczyźni, którzy nie mają bladego pojęcia o tym co to znaczy być kobietą, nie mają często pojęcia ani o medycynie, ani o fizjologii. Jeżeli by została wprowadzona ta ustawa, która kryminalizuje wszelkie przerywanie ciąży, bo tam są nawet takie kuriozalne zapisy jak kara więzienia dla kobiet za poronienie - takie przepisy obowiązują na przykład w Salwadorze i tam są przypadki kobiet, które siedzą w więzieniu powyżej 10 lat, 20 lat za to, że poroniły. To jest pogarda i nienawiść wobec kobiet i niestety to nie są fundamentaliści islamscy, to jest katolicyzm. Nie wyobrażam sobie, żeby te przepisy, które są proponowane przez przeciwników przerywania ciąży rzeczywiście obowiązywały w Polsce. Konsekwencją tego byłby ogromny wzrost śmiertelności kobiet ciężarnych - powiedziała Kazimiera Szczuka.

Podczas debaty genezę problemu aborcyjnego z uwzględnieniem zmian ustawodawczych proponowanych przez PiS przedstawiła Aleksandra Popławska. Zgodnie ze słowami przedstawicieli Komitetu "Ratujmy kobiety" projekt całkowitego zakazu aborcji w Polsce pozbawia kobiety prawa do opieki medycznej i godnego traktowania, a zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych sprawi, że kobiety będą zmuszane do kontynuowania ciąż zagrażających życiu, rodzenia dzieci chorych, posiadających wady genetyczne - niezdolnych do samodzielnego życia, a także dzieci spłodzonych w wyniku gwałtu. Podczas spotkania Paulina Piechna-Więckiewicz omówiła w skrócie obywatelski projekt ustawy liberalizującej kwestie dotyczące aborcji. Komitet "Ratujmy kobiety" rozpoczął zbiórkę podpisów pod projektem ustawy, która daje możliwość legalnego i bezpiecznego przerywania ciąży, dając równocześnie kobietom w ciąży pełną opiekę zdrowotną i zapewniając dostęp do nowoczesnych metod antykoncepcji. Projekt zakłada również wprowadzenie w szkołach edukacji seksualnej.

Na debacie pojawiła się również grupa wałbrzyszan, którzy podkreślali swój brak związków i poparcia dla jakiejkolwiek partii politycznej, ale również podkreślali zdecydowany sprzeciw wobec aborcji i próbom wprowadzania ustaw liberalizujących przepisy aborcyjne. Przeciwnicy aborcji zaprezentowali transparenty obrazujące efekty zabiegów aborcyjnych.

- Jak Kazimiera Szczuka może mówić na takich spotkaniach jak się wychowuje dzieci, skoro ma 40 lat i nie wychowywała nigdy żadnego dziecka, bo go nie ma. Nie ma dziecka a chce innym ludziom pokazywać, jak się wychowuje dzieci. To jest chore. Na tym spotkaniu chcieli pokazać, jak nauczyć 14-letnie dziewczynki w szkołach antykoncepcji. Może już od przedszkola ten program wprowadzą? Wszystkich chcą wrzucić do jednego wora. Nie wszystkie 14-letnie dziewczyny są takie, że już się interesują seksem. To jest kwestia rodziców, kwestia wychowania. Jedna pani wypowiadała się, że jak matka ma piątkę dzieci, to co zrobić z szóstym, siódmym, kolejnym. Co trzeba zrobić? Trzeba to dziecko wychować - mówili przeciwnicy aborcji.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group