Wtorek, 20 października
Imieniny: Ireny, Kleopatry
Czytających: 596
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Dzień z życia: Andrzej, kierowca–ratownik z pogotowia

Wiadomości: powiat świdnicki
Niedziela, 2 stycznia 2011, 10:51
Aktualizacja: Poniedziałek, 3 stycznia 2011, 7:01
Autor: KO
Zimowe dyżury są trudne. Dziś pokazujemy dzień z życia Andrzeja Dudzica – kierowcy i ratownika medycznego w świdnickim pogotowiu.
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Andrzej Dudzic ma 57 lat, od lat 31 jest kierowcą karetki w pogotowiu. A od minionego właśnie roku jest też ratownikiem medycznym. Zanim trafił do pogotowia, pracował jako kierowca w firmach transportowych. W 1979 r. podjął zajęcie, którego trzyma się do dziś. – Ta praca mi odpowiada, atmosfera pracy – mówi nam. Zobaczmy, jak wygląda dzień z życia kierowcy–ratownika.

W 2010 roku pan Andrzej ukończył dwuletnie policealne studium ratownictwa medycznego. Teraz jest kierowcą-ratownikiem. Niedawno uratował życie 51-letniemu mężczyźnie, u którego doszło do zatrzymania krążenia. Przez półtora godziny z pielęgniarką wykonywał masaż serca. I wreszcie najważniejszy mięsień zaczął reagować poprawnie. Kto kiedykolwiek brał udział w szkoleniu z pierwszej pomocy i choć przez kilka minut „reanimował” manekina, ten wie, jaki to jest wysiłek. - A przy człowieku ten wysiłek jest dużo większy – podkreśla Renata Chełminiak, pielęgniarka koordynująca ze świdnickiego pogotowia. Po półtoragodzinnej akcji zespół ratunkowy był wykończony. - Wyszliśmy cali mokrzy z potu – mówi Andrzej Dudzic. Ale z satysfakcją: życie człowieka zostało uratowane.

Podczas dyżurów zdarzają się sytuacje dramatyczne. Jedna z najgorszych służb pana Andrzeja to dyżur kilka lat temu. - Jechaliśmy do wypadku w Jaworzynie Śląskiej i sami ulegliśmy wypadkowi - opowiada kierowca. To on oczywiście prowadził karetkę. - Z kolejki czekających pojazdów wyjechał nam jeden. Doszło do zderzenia, najbardziej wtedy ucierpiała pielęgniarka. Była mocno poobijana.

W miesiącu pan Andrzej ma czternaście, piętnaście dyżurów. Najczęściej na zmianę: dzienny, nocny. - Dzień jest lepszym czasem do pracy niż noc - mówi. - Ale też w dzień się więcej dzieje. W nocy za to samochody są poparkowane na osiedlach, nie ma jak podjechać, nie ma jak zaparkować. Są chwile, że można wypocząć: czasem dwadzieścia minut, czasem półtora godziny.

Jak wygląda taki dzień pracy kierowcy-ratownika? Zapraszamy do lektury! Oto, jak wyglądał jeden z jego grudniowych dyżurów.

5.30
Dzwoni budzik, trzeba wstać. Przed panem Andrzejem dwunastogodzinny dyżur (w godzinach 7.00-19.00).

5.30-5.45
Marsz do łazienki, mycie, golenie.

5.45-6.10
Pan Andrzej przygotowuje i je śniadanie, szykuje też prowiant do pracy.

6.15
Wychodzi z domu. Andrzej Dudzic mieszka w podświdnickiej miejscowości, do pracy dojeżdża samochodem.

6.20-6.30
Jazda autem do pracy. Jest zimno, pada śnieg. Na drogach przez noc utworzyły się zaspy.

6.30-6.40
Już na miejscu, w pogotowiu. Pan Andrzej w szatni przebiera się, pobiera kartę drogową. U dyspozytora sprawdzane są dokumenty – prawo jazdy itp.

6.40-7.00
Przyjęcie dyżuru. Pan Andrzej sprawdza, z kim dyżuruje, kontroluje wyposażenie karetki. Odśnieża wóz i teren wokół niego.

7.00-7.15
Przed zimową jazdą trzeba uzupełnić płyn do spryskiwaczy. Pan Andrzej sprawdza przedział medyczny: czy wszystko jest na swoim miejscu, czy urządzenia są sprawne.

7.15-7.20
Mycie, przygotowanie do wyjazdu, odebranie zlecenia wyjazdu z terminalu.

7.25
Wyjazd na ul. Pułaskiego w Świdnicy – podejrzenie złamania szyjki kości udowej.
- Wszędzie bardzo dużo śniegu, nie ma gdzie zaparkować, jest bardzo ślisko - mówi pan Andrzej. - Mamy problem ze zniesieniem chorej, to czwarte piętro, a jestem tylko z kolegą. Zabezpieczamy chorą na szynie Kramera. Pomaga nam córka chorej znieść panią do karetki.
Kurs do Latawca, na szpitalny oddział ratunkowy. Wszystko należy też zgłosić do Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Na izbie przyjęć załoga karetki przekazuje chorą szpitalowi. Tu też kierowca wypełnia kartę drogową i zgłasza to do CPR. Powrót do bazy.

8.30
Sprzątanie karetki, dezynfekcja nosideł.

9.00
Czas na gorącą herbatkę i kanapki. - Jedząc rozmawiamy z kolegą o planach urlopów – mówi pan Andrzej.

9.40
Przyjęcie zlecenia wyjazdu. Potwierdzenie.

9.43
Wyjazd do Bystrzycy Górnej. - Strasznie wieje, zaspy, ślisko - wspomina tę drogę kierowca. Podejrzenie złamania ręki. Śnieg zrobił swoje, karetka nie może podjechać na miejsce. Sąsiedzi pomagają pchać karetkę. - Wreszcie udaje nam się dojechać - mówi pan Andrzej. Ratownicy zabezpieczają złamaną rękę na szynie i zabierają poszkodowaną do Latawca, znów na SOR.

10.50
Powrót do bazy, wypełnienie karty drogowej, zgłoszenie powrotu. Sprzątanie karetki, uzupełnienie opatrunków.

11.10
Herbata, chwila odpoczynku.

11.30
Przyjęcie nowego zlecenia – wyjazd.

11.32
Znów uraz nogi. Wezwanie pochodzi z miejscowości Tąpadła. - Na odcinku drogi Miłochów-Gogołów zaspy, strasznie wieje - opowiada pan Andrzej. - Boimy się o możliwość powrotu.
To rzeczywiście uraz nogi, konkretniej: stopy. Młodego chłopaka zespół karetki zabiera do szpitala. Udaje się przejechać mimo coraz gorszych warunków na drodze.

13.15
Powrót do bazy. Jak zwykle: zgłoszenie do CPR, wypełnienie karty drogowej.

13.25-13.40
Sprzątanie karetki. Na podłodze w wozie masa śniegu, wody i błota.

13.40-14.00
Chwila rozmowy z pozostałymi zespołami.

14.05-14.25
Obiad w pokoju socjalnym.

14.25
Zmycie naczyń.

14.30-15.00
Chwilowo nie ma zgłoszeń. - Oglądamy telewizor - mówi pan Andrzej.

15.00
Nowe zlecenie – tym razem dwie chore: transport z Latawca do Świebodzic na ul. Wałbrzyską oraz wyjazd do szpitala górniczego w Wałbrzychu na badanie MR (rezonansem magnetycznym).

15.03
Wyjazd do Latawca po potwierdzeniu wyjazdu. Na izbie przyjęć nie ma chorych. - A o godzinie 16.00 mamy być w szpitalu górniczym, więc wydzwaniamy o przyspieszenie - relacjonuje pan Andrzej. - Wreszcie przywożą chorych, jest godzina 15.20.

15.20
- Kładziemy na nosze panią na badanie MR, zabezpieczamy kocem i pasami, druga chora siedzi – opowiada kierowca-ratownik.

15.45
Świebodzice. - Odprowadzamy panią pod drzwi mieszkania i szybko do karetki – mówi pan Andrzej. Kurs na Wałbrzych. Tu zima w pełni.
- Walczymy z kolegą, by dojechać wózkiem do ośrodka tomografii - opowiada pracownik pogotowia. - Okazuje się, że badanie jest opóźnione o czterdzieści minut do godziny, więc czekamy. Zgłaszamy się do CPR i informujemy, co się dzieje. Nie są z tego zadowoleni.
Na długi czas jest bowiem zablokowana karetka. Ale nic nie można poradzić. Załoga czeka na recepcji. W końcu o godz. 18.00 koniec badania. Powrót do Latawca.

18.40
W świdnickim szpitalu zespół karetki zostawia chorą i wraca do bazy.

18.55
Zgłoszenie do CPR, wypełnienie karty drogowej i wyjazdowej.

19.00
Sprzątanie karetki, przekazanie pojazdu nocnej zmianie.

19.15
Szatnia, przebranie się w „cywilne” ubranie.

19.25
Wyjście z pracy i powrót do domu.

19.40
- Jestem w domu – mówi Andrzej Dudzic.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz

~PR 2-01-2011 12:52
No Gratulacje Panie Andrzeju oby więcej było takich ludzi na świecie
~chrapol 2-01-2011 13:11
Mam małe pytanko: Jakie potrzeba mieć uprawnienia, aby stać się kierowcą karetki pogotowia? Proszę o odpowiedź tutaj lub do mnie na maila: chrapol@gmail.com Z góry serdecznie dziękuję.
~ 2-01-2011 13:19
znam tego pana i jedno trzeba o nim powiedzieć, że jest cudownym, życzliwym człowiekiem. Oby takich było jak najwięcej.
~maciek 2-01-2011 13:32
pełen szacunek dla niego, jak skrupulatnie jest wszystko opisane, jestem pod wielkim wrażeniem
~ 2-01-2011 13:43
:) ekstra praca, a panu chrapolowi proponuję wujka google
~Joasia 2-01-2011 14:00
Ciekawe. A nie wydawało mi się, że tyle się może dziać... Tylko dlaczego pan Andrzej jest w pracy już o 6.30 skoro pracuje od 7.00 i czemu wychodzi o 19.25? U mnie do pracy jest na 9.00, a wszyscy są mniej więcej. 9.05...
~ratownik 2-01-2011 14:00
DO CHRAPOL -w świetle nowych przepisów o ratownictwie medycznym kierowca musi równiez byc ratownikiem medycznym, wiec najpierw musisz zrobic dwuletnie policealne studium by dopiero zaczac myslec o tej pracy no ale przede wszystkim muisz byc naprawde dobrym i opanowanym kierowca !! POZDRAWIAM
~ratownik 2-01-2011 14:03
DO CHRAPOL - oprócz tego trzeba posiadac prawo jazdy kategori C i zdobyc jeszcze pare innych potrzebnych dokumentów jak np. uprawnienia na pojazdy uprzywilejowane :) jak sam widzisz to wszystko nei takie proste :) juz o tym ze nie kazdy sie nadaje pracowac w takich sytuacjach nie wspomne
~ 2-01-2011 14:11
do Joasi - bocharakteryzuje czlowieka odpowiedzialnego i sumiennego. zapewne jestes mloda i nie traktujesz serio swojej pracy. Ten pan w odroznieniu od ciebie traktuja ją powaznie, co byloby gdyby do pracy spozilby sie 5 minut ? ...ty te 5 minut dluzej czekalabys w roztrzaskanym samochodzie w rowie
KOMENTATOR 2-01-2011 14:16
Pan Andrzej to od dzisiaj dla mnie andrzej hardcore
~Brawo 2-01-2011 14:50
Ogólnie brawo , jest to bardzo ciężka praca
~ 2-01-2011 17:22
ile zarabia taki kierowca ?
~justyna 2-01-2011 20:51
Moja mama też uratowała człowiekowi życie, bo zatrzymana została u nigo akcja serca i nikt nie opisuje tego, to jest obowiązek ratownika medycznego, jak sama nazwa wskazuje.
~ 2-01-2011 21:21
31 lat w pracy, jak to brzmi :) ten pan pracuję 2 razy dłużej niż ja żyję
~POGOTOWIE 2-01-2011 21:28
No fakt... Nie każdy może zostać kierowcą karetki. Tak jak ratownik wspomniał w dzisiejszym czasie trzeba miec takze tytul ratownika medycznego, no ale oczywiscie to nie wystarczy. Trzeba miec prawo jazdy kat C. uprawnienia na pojazdy uprzywilejowane, świadectwo kwalifikacji i przede wszystkim znać rejon powiatu świdnickiego. Każda ulice w Świdnicy, kazdy nr na wiosce. Wiedziec jak dojechac czy to na kamieniolomy do Borowa czy Kostrzy czy to polną drogą do jakiegos stawu... Więc to nie jest takie proste. Trzeba mieć oczy dookoła głowy,umiec przwidywac sytuacje które moga zagrozic zespołowi karetki który jedzie na sygnale do jakiegoś zdarzenia ale przede wszystkim byc odpornym na stres i na ludzka krzywdę i cierpienie. Trzeba mieć mocna psychikę :) PoZdRaWiAm :)
~chrapol 2-01-2011 22:58
Wszystkim wielkie dzięki za info. Aktualnie to chcę zapisać się na kurs instruktorski Instruktora Pierwszej Pomocy Przedmedycznej, Trudna droga mnie czekała ale w końcu doczekałem się :) Jeśli będą przyjęcia dla szkoły policealnej dalej w Świdnicy to kto wie, może od września się zapiszę (choć wolał bym zrobić studia medyczne), no ale to Świdnica tylko a nie elegancja Francja. Jeszcze raz dzięki za info
~hmmm 2-01-2011 23:35
A czy to nie jest zgapione od um24? nie macie swoich pomyslow? tkanie zycia zmienione na dzien z zycia.. ehh.. duzo nowych pomyslow w nowym roku (ale swoich) zycze
~ 3-01-2011 9:41
a moze jest na odwrot oni odgapili te tkanie zycie ze swidniczki z dialogow swidniczki. a tak apropos "tkanie zycia" co za durna nazwa , chyba sprzataczka z mediatora to wymyslila ha ha

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group