Piątek, 23 października
Imieniny: Marleny, Seweryna
Czytających: 564
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Kuzyn Czerwonego Barona

Wiadomości: Bartoszówek
Wtorek, 13 lipca 2010, 13:25
Aktualizacja: 13:33
Autor: Karolina Osińska
Fot. www.wehrmacht-awards.com
Na poniedziałek, 12 lipca, przypadła sześćdziesiąta piąta rocznica śmierci Wolframa Freiherra von Richthofena, kuzyna świdniczanina Manfreda von Richthofena. Wolfram karierę robił nie podczas I wojny światowej, jak jego sławny na całym świecie kuzyn, ale podczas II wojny. Był jednym z najbardziej brutalnych dowódców hitlerowskiej Luftwaffe.

Wolfram von Richthofen urodził się 11 października 1895 r. w Gut Barzdorf, czyli w Bartoszówku koło Strzegomia. Cała familia miała tradycje wojskowe. Karierę militarną młody Wolfram rzeczywiście rozpoczął w czasie I wojny światowej, walczył jako oficer kawalerii na froncie wschodnim i zachodnim. Dopiero w 1918 r. ukończył kurs pilota. Trafił do 11 eskadry 1. pułku myśliwskiego dowodzonego przez słynnego już kuzyna Manfreda, zwanego Czerwonym Baronem. Źródła podają, że Wolfram swój pierwszy lot bojowy odbył w tym samym dniu, w którym poległ Manfred…

Już w czasie I wojny światowej Wolfram uzyskał tytuł asa lotnictwa, ponieważ zestrzelił osiem samolotów wroga. Wtedy lotnicy toczyli prawdziwe pojedynki. Ale wraz z postępem technologicznym wojna stała się bardziej brutalna. I bardziej skuteczna. Podczas II wojny światowej pojedynki przeszły do historii.

Wolfram nie próżnował w czasie pokoju. Ukończył studia, zdobył tytuł inżyniera, a następnie doktora nauk technicznych i został niemieckim attaché wojskowym w Rzymie. Ale tęsknił za lataniem. Już w 1933 r. zgłosił swój akces do Luftwaffe, sił powietrznych tworzonych właśnie przez Hermanna Goeringa. To był czas, kiedy Rzesza promowała postać dawnego bohatera wojennego, Manfreda von Richthofena. Jego ambitny krewniak pomagał tworzyć Luftwaffe. Nie podobał mu się pomysł wyposażenia sił powietrznych w bombowce nurkujące Junkers Ju 87 Stuka. Minęło kilka lat i pochodzący z naszych terenów żołnierz największe sukcesy bojowe odnosił właśnie jako dowódca formacji tych bombowców.

Dowodził wydzieloną grupą lotniczą, której zadaniem było wspieranie natarcia niemieckiej 10 Armii na Warszawę we wrześniu 1939 r. Zorganizował nalot na Wieluń. Jednostka Wolframa von Richthofena dokonała też nalotu dywanowego na Warszawę 25 września 1939 r. Sukcesy na polskim niebie sprawiły, że objął on dowodzenie VIII Korpusu Lotniczego. Dowodził nim w trakcie kampanii na zachodzie w 1940 r., za to został odznaczony Krzyżem Rycerskim i awansowany do stopnia generała lotnictwa. Ten sam korpus wziął też udział w słynnej bitwie o Anglię i zbombardował Belgrad (tu poniosło śmierć 17 tysięcy cywilów). Później von Richthofen latał nad Bułgarią, Grecją, aż w końcu trafił na front wschodni. W 1942 r. został dowódcą 4 Floty Powietrznej walczącej na południu Związku Radzieckiego. Naloty tej floty zniszczyły kompletnie Stalingrad. W 1943 r. został skierowany do Włoch.

W 1944 r. Wolfram von Richtohofen zakończył karierę wojskową z powodu choroby. Wykryto u niego nowotwór mózgu. W maju 1945r. trafił do amerykańskiej niewoli. Zmarł 12 lipca 1945 r. w amerykańskim obozie jenieckim w Bad Ischl w Austrii.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~ 13-07-2010 13:32
Ciekawe
~ 27-07-2010 10:14
Bardzo ciekawe
~ 23-08-2010 11:19
świetne są informacje o rodzinie Richthofena
~Tolek 16-12-2016 11:21
Tylko ignorant może stwierdzić, że Niemiecka rodzina, może promować polskie miasto Świdnica. Ale nie ! W naszym mieście jest inaczej. Cały czas od PZPR Świdnica włazi w tyłek niemieckiej kulturze zapominając o tym, że to polskie miasto. Pod płaszczykiem historii gloryfikuje się Pruskie korzenie miasta wpajając mieszkańcom poczucie, że chyba nie są u siebie. Jeszcze Ci nieszczęśni Richthofenowie. Właścicel Rogoźnicy Georg von Richthofen wydzierżawił część swojej ziemi pod budowę OBOZU KONCENTRACYJNEGO KL GROSS ROSEN, prochy pomordowanych traktował jako nawóz na swoich polach....słuchajcie urzędnicy z promocji miasta - to dopiero idealna postać do promocji, choćby pod kątem biznesowym...co tam jakiś polski pilot Skalski, co tam D 303...Niemiecki Foker Richthofena to dla Polaków promocja...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group