Wtorek, 1 grudnia
Imieniny: Edmunda, Natalii
Czytających: 635
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Motocyklowa rodzina pożegnała Mirka

Wiadomości: Świebodzice
Piątek, 2 lipca 2010, 17:05
Aktualizacja: Niedziela, 4 lipca 2010, 8:31
Autor: Karolina Osińska
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Każde ostatnie pożegnanie jest wzruszające, każde prowadzi do zadumy, każde powoduje łzy i ściśnięcie gardła. Tak było dziś w Świebodzicach, gdy żegnaliśmy Mirosława Ogonowskiego, który zginął tragicznie w ostatnią niedzielę. Oprócz tych prawdziwych krewnych na cmentarzu zgromadziła się jego druga rodzina, motocyklowa. Ona Mirka pożegnała rykiem silników.

Na pogrzeb nie mogła przyjechać siostra Mirka, która mieszka w Stanach Zjednoczonych. Ale został odczytany jej list, w którym żegnała swojego „Bratka”. Żegnała go wierszem:

Gdy ogień nad tłokami zgasł,
Już złoto tarcz pokryła rdza,
Pod bakiem tylko cisza gra,
A Ciebie nie ma pośród nas.

I pukasz już do nieba bram…

Asfaltu wstęga pusta znów,
Twe koła jej nie dotkną już.
Czerń drogi skryje szary kurz,
W ściśniętym gardle braknie słów...

Łez nie kryli znajomi i przyjaciele. Nawet ludzie, którzy Mirka nie znali dobrze. Którzy tylko znali go z widzenia, albo wręcz nie znali wcale, ale przyjechali dziś do Świebodzic na wieść o tragedii.

Trzydziestodwuletni Mirosław Ogonowski zginął, gdy z przyjaciółmi z paczki motocyklowej jechał do Karpacza. Drogę zajechał mu samochód osobowy. Motocyklista nie miał najmniejszych szans przy czołowym zderzeniu. Dzień później jeleniogórska prokuratura oskarżyła sprawcę tragedii o spowodowanie śmiertelnego wypadku.

Żegnać Mirka przyjechali motocykliści z całego regionu. Po słowach prowadzącego ceremonię kapłana zapuścili silniki. Ich ryk przez minutę zagłuszał wszystko, nawet szloch zgromadzonych.

***

Mówią, że życie motocyklisty nie liczy się w latach, tylko w kilometrach. Tragicznie zmarły Mirosław Ogonowski żył 32 lata. Tylko. Ile przejechał kilometrów? Tego nie wiemy, ale z całą pewnością zbyt mało. Mógł żyć jeszcze długie lata i przemierzać tysiące kilometrów na ukochanej maszynie. Mógł, gdyby nie opuściło go na krótką chwilę szczęście. Czasem nawet ułamek sekundy, drobny błąd, chwila nieuwagi wystarczy, żeby na drodze doszło do tragedii.
„Może wreszcie kierowcy zaczną nas zauważać? Może zrozumieją, że przy zderzeniu to my nie mamy szans” – usłyszałam od motocyklistki, która żegnała Mirka dziś na świebodzickim cmentarzu. Może... Może ta tragedia, ogromna tragedia, coś zmieni, nie pójdzie na marne...
Zespół redakcyjny Świdniczka.com oraz naszych bliźniaczych portali: Jelonka.com, Wałbrzyszek.com i Legniczka.com łączy się w bólu z rodziną i przyjaciółmi Mirka.
Karolina Osińska, redaktor naczelny Świdniczka.com

***

Więcej na ten temat:
* Śmierć motocyklisty ze Świebodzic,
* Sprawca wypadku, w którym zginął świebodziczanin, usłyszał dziś zarzut.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (18) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group