Sobota, 28 listopada
Imieniny: Grzegorza, Zdzisława, Stefana
Czytających: 499
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Pomagają leczyć rozmową

Wiadomości: Świdnica
Czwartek, 9 grudnia 2010, 16:29
Aktualizacja: Piątek, 10 grudnia 2010, 7:57
Autor: KO
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Nastolatki ze Świdnicy odwiedzają chorych w szpitalu, poprawiają poduszki, idą kupić gazetę czy łakocie w sklepiku, ale najczęściej po prostu rozmawiają z chorymi. Taki kontakt z młodymi ludźmi pomaga chorym zapomnieć o ich cierpieniu. Rozmowy pomagają w leczeniu. Dziś wolontariusze zostali uhonorowani dyplomami.

Wszystko z okazji dnia wolontariusza (więcej o święcie i o świebodzickich wolontariuszach - tutaj).

Pierwszy dyplom otrzymała Elżbieta Dudziak, szefowa świdnickiej Ligi Kobiet Polskich, która pomaga młodym ludziom w ich charytatywnej pracy. Podziękowania przygotowano też dla Joanny Adamczyk, Anity Bigus, Ewy Brzegowy, Marceliny Golusik, Ewy Korczyńskiej, Agnieszki Kubas, Piotra Parobca, Anny Pawlik, Barbary Koba, Dawida Sobczyka, Weroniki Strugalskiej, Katarzyny Szymonek, Katarzyny Urbaniak i Patryka Wojciechowskiego.

Doktor Jacek Domejko, szef Latawca, dziękował wolontariuszom serdecznie, a ich pracę nazwał misją, służbą i inwestycją w rozwój intelektualny.

- Jestem bardzo szczęśliwa, że znalazła się młodzież, która w ten sposób spędza czas – powiedziała Małgorzata Tomska, naczelna pielęgniarka szpitala.

Praca wolontariusza jest pracą społeczną. Ale nie tak zupełnie darmową. Młodzi ludzie dzięki pomocy innym czują się potrzebni. - Mamy kontakt z pacjentami, stajemy się coraz bardziej otwarci, korzyści są dla obu stron – podkreśliła Asia Adamczyk, wolontariuszka.

Jak wygląda wolontariat w Latawcu? -Przychodzimy na godzinę piętnastą, odwiedzamy różne oddziały – opowiada Ania Pawlik. - Pytamy się, czy ktoś ma problem, chce porozmawiać, potrzebuje pomocy.

I rozmawiają. - O rodzinie, o szkole, o chorobie – wylicza Ania, uczennica III LO w Świdnicy.

W drodze do domu czasem młodzi ludzie rozmyślają długo o tym, o czym rozmawiali z pacjentami. - Gdy stąd wychodzę, czuję, że komuś pomogłam, że ktoś się mógł wreszcie wygadać – mówi Kasia Szymonek.

Czy nie jest z tym ciężko? - Nauczono nas, żeby się do tych spraw za bardzo nie przywiązywać – odpowiada Ania Pawlik.

- Nie ma w tej pracy takich trudnych dni – mówi Marcelina Golusik. - Chociaż pamiętam rozmowy o chorobie, o raku.

Wolontariat w szpitalu to jednak nie tylko trudne rozmowy. Dziewczęta na oddziale dziecięcym bawią się z małymi pacjentami. Układają z nimi puzzle, grają w łapki, wymyślają zgadywanki. Z dziećmi łatwo się zaprzyjaźnić. Dorośli czasem nie chcą kontaktu z wolontariuszem.

- Dawid każdego przekona – śmiała się dziś Ela Dudziak mówiąc o swoich wolontariuszach. - A Piotrek zawsze idzie na najbardziej trudny oddział, na onkologię. Tam, gdzie inni nie chcą, on idzie.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (7) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group