• Niedziela, 25 sierpnia 2019
  • Godz. 0:33
  • Imieniny: Józefa, Luizy, Ludwika
  • Czytających: 781
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Śmiertelnie niebezpieczna zima

Wiadomości: powiat świdnicki
Wtorek, 7 grudnia 2010, 13:00
Aktualizacja: 20:00
Autor: Karolina Osińska
Fot. Wiktor Bąkiewicz
W weekend najprawdopodobniej zamarzł znaleziony wczoraj Roman K. z Kostrzy. Zwłoki mężczyzny leżały w komórce przy ul. Świdnickiej w Strzegomiu, która mu służyła od kilku miesięcy za dom. Tragedią nie skończyła się na szczęście wieczorna kąpiel trzyletniego dziecka w Świebodzicach, które mocno zatruło się czadem. Maluszka udało się uratować, o jego życie walczyło świdnickie pogotowie, szpital w Świebodzicach, a wreszcie wrocławscy lekarze.

Pogotowie o godz. 19.07 otrzymało zgłoszenie o zatruciu tlenkiem węgla trzyletniego dziecka. Wydarzyło się to podczas kąpieli, czad wydobywał się z junkersa. Dziecko zostało przewiezione najpierw do świebodzickiego szpitala, ale wiadomo było, że aby uratować jego życie, trzeba je przewieźć do Wrocławia.

- Po terapii w komorze hiperbarycznej na ulicy Borowskiej małego pacjenta przewieziono do kliniki pediatrycznej w stanie dobrym – mówi doktor Zbigniew Kołodziejczyk, szef świdnickiego pogotowia.

Pogotowie żadnych szans na uratowanie życia nie miało kilka godzin wcześniej, gdy ok. godz. 13.40 znaleziono martwego mężczyznę. Według lekarza pogotowia 52-letni Roman K. zmarł czterdzieści godzin przez znalezieniem. To druga ofiara mrozów w naszym powiecie. Pierwszego zamarzniętego odkryto w czwartek, 2 grudnia na działkach przy ul. Prądzyńskiego w Świdnicy.

Śmierć przez wychłodzenie organizmu wydaje się straszna. Tymczasem doktor Kołodziejczyk od uratowanego niegdyś pacjenta dowiedział się, że tuż przed utratą przytomności czuje się ciepło...

- Lata temu miałem taki przypadek na wiosce w powiecie oleśnickim – opowiada Zbigniew Kołodziejczyk. - Mężczyzna wyszedł wieczorem napić się wódki, a gdy wracał do domu, to wpadł w zaspę. Rodzina tymczasem myślała, że on nocuje u kolegi. Rano znaleziono go, kompletnie zamarzniętego. Sztywnego wniesiono do przedpokoju i zawiadomiono pogotowie w celu stwierdzenia zgonu.

Doktor Kołodziejczyk obejrzał pacjenta. - Coś mnie tknęło, zacząłem go bardzo dokładnie osłuchiwać i usłyszałem bardzo wolną czynność serca – opowiada dalej. - Masaż serca wykonaliśmy w przedpokoju, wyreanimowaliśmy go i przewieźliśmy do szpitala. Po iluś godzinach odzyskał przytomność. Rozmawiałem z nim. Opowiadał, że zanim usnął w zaspie, czuł przyjemne ciepło.

Alkohol jest bardzo niebezpieczny w takie mrozy – przestrzega doktor Kołodziejczyk. Doprowadza on bowiem do ucieczki ciepła z organów wewnętrznych na zewnątrz (dlatego np. mamy czerwone rumieńce po wypiciu alkoholu).

- W momencie wystawienia na chłód organizm zaczyna centralizować krążenie, obkurcza naczynia krwionośne, łatwo dochodzi do zamarznięcia – mówi lekarz.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~zxc 8-12-2010 0:32
Sprzedaż urządzeń typu junkers itp. powinna odbywać się tylko w komplecie z czujnikiem czadu. Myślę że to zapobiegłoby wielu tragediom. Taki czujnik można kupić już za niewielkie pieniądze, a może on uratować życie.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group