• Środa, 23 października 2019
  • Godz. 12:08
  • Imieniny: Marleny, Seweryna, Teodora, Igi
  • Czytających: 750
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Spóźnił się, bo miał kłopot z samochodzikiem

Wiadomości: Świdnica
Czwartek, 17 grudnia 2009, 9:14
Aktualizacja: 9:24
Autor: MaS
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Tak usprawiedliwiał się Jakub Czarnik, kiedy pojawił się w Galerii Fotografii. Wyprzedzili go dwaj policjanci, dostarczając pastorowi Pytlowi skradzioną z Kościoła Pokoju Biblię Lutra.

Tak rozpoczęło się spotkanie autorskie, prowadzone przez państwa Pytel, z udziałem sporej publiczności. Pastor umieścił eksponat na widocznym miejscu, żeby każdy mógł go dobrze obejrzeć.

- Takie Biblie za czasów Gierka można było kupić na targowisku za równowartość pięciu czekolad – mruczy pod nosem ktoś obok. – Małolaty je wynosiły z Kościoła Pokoju.

Wcześniej Jakub Czarnik spotkał się z młodzieżą ze świdnickich szkół, w tym swego macierzystego III LO. Czy znał pastora i jego żonę, zanim zaczął pisać książkę? Nie, ale to mu w niczym nie przeszkodziło.

- Zimny pot mnie oblał, muszę przyznać, kiedy przeczytałem o sobie, z jaką ekspresją oglądam mecze piłkarskie. – wyznał pastor. – Ale nie podglądałem przez okna! – zapewniał Jakub Czarnik. Państwo Pytel dowiedzieli się o książce kilka tygodni temu. Pomyśleli, że to jakiś żart i z dużym dystansem potraktowali prośbę autora o uzupełnienie szczegółów. – Miałam wątpliwość, czy ktoś, kto nie mieszka w Świdnicy od lat dziesięciu, jest w stanie poczuć jej atmosferę. Ale okazało się, że nawiązała się bardzo interesująca znajomość – mówiła pani Bożena.

Skąd pomysł? – To wynika ze specyfiki całej serii, tu pretekstem do zawiązania akcji jest zawsze kradzież lub zaginięcie jakiegoś dzieła sztuki. Od dłuższego czasu planowałem osadzić akcję powieści o Panu Samochodziku w Świdnicy i związać ją z Kościołem Pokoju. Potem zaczęły wyskakiwać różne inne historie – mój ojciec poszedł porozmawiać z pastorem i okazało się, na przykład, że Daniel Czepko jest pochowany w Świdnicy, ale nikt dokładnie nie wie, gdzie. Później pojawiła się sprawa jego podróży do Szwecji, potem biblioteka Kościoła – i tak dalej. Chciałem, żeby książka mogła służyć jako rodzaj przewodnika po Świdnicy. Dodałem też swoje wspomnienia z dzieciństwa – na przykład cocktail-bary. – opowiadał autor.

Czy wzorował się na konkretnych osobach? – Nie, raczej czerpałem ze swoich doświadczeń. Na pewno znajdzie się w książce sporo rzeczy, które można kojarzyć z różnymi ludźmi, ale jest to fikcja, ich cechy są wymieszane. Trochę realizmu, trochę wyobraźni, trochę wspomnień i trochę atmosfery.

- „Obowiązki rodzinne były podzielone po równo” – cytuje pani Bożena. – Cóż, utożsamiam się z tym obrazem... – Na takich państwo wyglądaliście. – śmieje się autor – Oczywiście, jest też konwencja powieści, pewien model.

Czemu w książce o Panu Samochodziku nie ma Pana Samochodzika? – To wynika z życzenia wdowy po Zbigniewie Nienackim, która zadecydowała, że seria może być kontynuowana, ale z nowym bohaterem. Pan Samochodzik, czyli detektyw Tomasz N. jest zatem na uboczu, jest mentorem Pawła – który jednak tak naprawdę coraz bardziej upodabnia się do niego.

Jakub Czarnik ma w planach inne powieści związane ze Świdnicą – może pojawi się w nich Maria Kunic, a może słynny Czerwony Baron. Jego wzorem jest Marek Krajewski, autor kryminałów, których akcja dzieje się w przedwojennym Wrocławiu.

Na spotkaniu można też było kupić egzemplarze książki „Pan Samochodzik i Biblia Lutra”.

Pastor Pytel zdecydowanie zaprzecza, jakoby w kawiarence przy Kościele serwowano szarlotkę jego wypieku.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group