• Środa, 23 października 2019
  • Godz. 13:12
  • Imieniny: Marleny, Seweryna, Teodora, Igi
  • Czytających: 751
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Tragiczna opowieść o nieudanej miłości – trzej mordercy skazani

Wiadomości: Świdnica
Poniedziałek, 30 maja 2011, 12:16
Aktualizacja: Wtorek, 31 maja 2011, 6:16
Autor: Karolina Osińska
Ofiara morderców.
Fot. Wiktor Bąkiewicz
– Powiedzcie dzieciom, że je kocham – mówił przez kraty do swoich bliskich Jacek K. zaraz po tym, jak sąd skazał jego i jego kompanów na ćwierć wieku więzienia. – Wybrał najgorszą z możliwych dróg pozbycia się rywala – mówił o skazanym przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Mirosław Bagrowski.

Dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności z możliwością starania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po dwudziestu latach, a do tego dziesięć lat pozbawienia praw publicznych – takie wyroki usłyszeli dziś trzej młodzi mężczyźni: Jacek K., Bartłomiej G. i Grzegorz Z., którzy w kwietniu ubiegłego roku zamordowali Artura S., nowego towarzysza życia konkubiny Jacka K.

- Jest to zbrodnia okrutna, zbrodnia bezwzględna, zbrodnia, która wymaga surowej kary - uzasadniał wyrok sędzia Bagrowski. - Każdy z oskarżonych wykazywał determinację i dążenie do osiągnięcia celu.

Te cele były różne. Jacek K. chciał pozbyć się rywala, aby związać się na powrót z Magdaleną S., matką swojego dziecka, z którą wychowywał też jej dziecko z innego związku. Bartłomiej G. i Grzegorz Z. chcieli zarobić (pomysłodawca wypłacił im po 200 zł, miał przypłacić po 1000 zł). Zazdrość i chęć zysku jako powód do morderstwa ostro skrytykował sąd.

„Morderstwo z zazdrości” - tak dziennikarze okrzyknęli ten proces. Rzeczywiście, nawet biegli musieli wypowiadać się, czy zazdrość może doprowadzić do utraty poczytalności. W kwietniu w sprawie zeznawali dwaj psychiatrzy i psycholog. Według opinii psychiatrycznej Jacek K. ujawnia zaburzenia adaptacyjne, ale – podobnie jak pozostali oskarżeni – jest zdrowy psychicznie, w chwili popełniania czynu był poczytalny. Biegła psycholog podkreślała, że dla Jacka K. jego partnerka, Magdalena S., była całym życiem. Lekarze podkreślali z kolei wyjątkowe zdolności intelektualne Grzegorza Z. Trzeciego z oskarżonych, Bartłomieja G., przedstawili jako myślącego trzeźwo nawet pod wpływem wielkiego stresu, jakim musiało być dokonanie tak okrutnej zbrodni.

Bo to morderstwo rzeczywiście było niezwykle brutalne. Zanim do niego doszło, Jacek K. chciał otruć nowego przyjaciela swojej niedawnej towarzyszki życia za pomocą dosypywanych do kawy narkotyków. O substancje odurzające poprosił Bartłomieja G., ten jednak dał koledze sproszkowany APAP. Sam Artur S. był nieświadomą ofiarą. Jacek K. często przychodził do domu, w którym on mieszkał z Magdaleną S. pod pozorem zobaczenia się z dziećmi. Pił z przyszłym zabójcą kawę. Ale napój ze środkiem przeciwbólowym nie zabił go, Jacek K. zaczął więc wymyślać kolejny sposób na morderstwo. I zapewne sam by go nie wymyślił, jak podkreślił sąd. W krwawym planie pomogli mu dwaj koledzy. Przed zeszłoroczną Wielkanocą trzej skazani dziś mężczyźni przyjechali do ofiary. Zaprosili Artura S. na piwo, samochodem pojechali do lasu. Grzegorz Z. zadał mu kilka ciosów łomem w głowę, Jacek K. nożem podciął mu gardło i wrzucił do rowu. Bartłomiej G. zauważając ruch nakazał Grzegorzowi Z. znów bić go metalowym prętem. Gdy mieli pewność, że ofiara nie żyje, odjechali. A Jacek K. w nocy wrócił, przykrył zwłoki eternitem i przysypał ziemią.

Za pomocą skradzionego Arturowi S. telefonu mordercy wysyłali wiadomości do Magdaleny S., niby od zamordowanego. Najpierw: że musiał pojechać do Wrocławia (aby ta nie zaczęła go szukać), a w końcu: że od niej odchodzi. Ten telefon później Bartłomiej G. sprzedał w komisie w Świdnicy.

Sąd podkreślił ogromną rolę związku Jacka K. i Magdaleny S. w tej sprawie. - To był dziwny związek - mówił sędzia Mirosław Bagrowski. - Jacek. K. był potrzebny Magdalenie S., żeby przynosić pieniądze, zaspokajać jej codzienne potrzeby. On pracował po kilkanaście godzin dziennie. A Magdalena S. wciąż poszukiwała atrakcyjniejszego dla niej partnera.

Najpierw taką atrakcyjną odskocznią był mężczyzna z Warszawy, z którym kobieta związała się na jakiś czas i z którym zaszła w ciążę. Ale wróciła do Jacka K., a ten przyjął ją i dziecko do siebie. Później poznała przez internet Artura S. W lutym 2010 r. powiedziała Jackowi K., że ma się wyprowadzić, bo następnego dnia wprowadza się Artur S.

I Jacek K. wyprowadził się, ale od początku zastanawiał się, jak może pozbyć się rywala i wrócić w łaski swej niedawnej konkubiny. Ta też dawała mu nadzieję, że znów będą razem. To wszystko doprowadziło do tragicznych wydarzeń. Artur S. nie żyje, a trzej jego oprawcy na dwadzieścia pięć lat trafili za kraty. Wyrok jest nieprawomocny.

***
O tej sprawie też pisaliśmy:

* Z wokandy świdnickiego sądu: zazdrość okolicznością łagodzącą?, poniedziałek, 18 kwietnia 2011, godz. 8.18,
* Ruszył proces morderców z lasku koło Stanowic, wtorek, 18 stycznia 2011, godz. 17.07,
* Krwawy odwet na rywalu – proces o morderstwo ruszy niebawem, poniedziałek, 13 grudnia 2010, godz. 6.44.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (11) Dodaj komentarz

~ 30-05-2011 14:00
no i po co to zrobili?
~gaal 30-05-2011 14:58
To ofiarę można pokazać a morderców nie?! Powinno się tym bardziej ich pokazywać żeby społeczeństwo mogło zmieszać ich z błotem!!! A tak na marginesie to nieźli idioci z nich... Żeby sprzedawać telefon ofiary?! Strzał w kolano... Ale wcale mi ich nie żal. Widać, że ładne buźki mają to w pierdlu będą robili za Panie do towarzystwa...
~ 30-05-2011 18:45
wyrwac chwastow a nie jeszcze takich gnoi bedziemy utrzymywac!!! z tych s*** po 25 latach i tak nic dobrego nie wyrosnie tylko jeszcze bardziej zdziczeja. SMIERD TAKIM FRAJEROM !!!
~ 30-05-2011 18:50
a wszystko przez jakąś głupią puszczalską sucz
~ 31-05-2011 16:23
Tak fajnie się to pisze, prawda? Gadacie bzdury a gówno wiecie. Gdyby to było takie proste to na pewno by tego nie zrobili. Przecież jak zerwie z tobą dziewczyna to nie zabijesz jej nowego chłopaka -.- Może po prostu mieli jakieś problemu z wyborem między rzeczywistością a myślami. Ktoś kto zabija nie jest człowiekiem, nie posiada uczuć. Skazany przed wyjściem z sali kazał przekazać, że kocha swoje dzieci, tzn. nie swoje też. Zaiste łatwo wywnioskować, że jest on człowiek, który popełnił fatalny błąd w życiu, który odbije się na resztę jego życia. Sami zobaczcie, że harował dla tej ''niewiasty'' całe dnie, a tak jak się odpłacała? Zdradzała go jak gdyby nigdy nic.
~ 31-05-2011 20:28
tylko że szkoda że nikt naprawdę nie wie jaki to był związek i dlaczego odeszła najlepiej jest oczerniac a nie znac prawdy do końca
~ 31-05-2011 20:45
Gdyby wszystko było w porządku w tym związku to na pewno by nie odeszła,nie można winić kogoś kto nie chciał żyć w chorym związku tylko w normalnym i mieć normalne życie
~Kolega z podworka 1-06-2011 20:52
Grzesiek zawsze był łatwowierny odkad pamietam zawsze sie w coś pakował. Wiedzialem, ze kiedys narobi sobie problemow ale nie przypuszczalem ze takie cos strzeli mu do łba...
~ 5-06-2011 7:54
Zbrodnia okrutna a taka kara gdzie w tym wszystkim jakas sprawiedliwosc bo jej niewidze czemu ofierze niezasłaniacie oczu a tym bandytą tak poco niech wszyscy widza kto to ,jak wygladaja mordercy dziewczyne tez powinniscie pokaza przez kogo niezyje człowiek,i unikajcie takich osób ta dzieczyna niebedzie miała normalnego zycia niewyobrazam sobie pozbawic kogos zycia i zaczac normalnie zyc z tym nie
~ 7-06-2011 22:08
a co ty masz do tej dziewczyny to nie jest jej wina że chciała ułożyć sobie życie normalnie,najlepiej jest osądzać a nie znać prawdy jak było
~ 7-06-2011 22:09
a co ty masz do tej dziewczyny to nie jest jej wina że chciała ułożyć sobie życie normalnie,najlepiej jest osądzać a nie znać prawdy jak było

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group