Wtorek, 27 października
Imieniny: Iwony, Sabiny
Czytających: 624
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Z wokandy świdnickiego sądu: zazdrość okolicznością łagodzącą?

Wiadomości: Świdnica
Poniedziałek, 18 kwietnia 2011, 8:17
Aktualizacja: 14:08
Autor: Karolina Osińska
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Po jednej stronie sali sądowej trzech oskarżonych o zabójstwo i troje adwokatów. Po drugiej – oskarżyciel, zastępca prokuratora rejonowego Beata Piekarska–Kaleta. Pomiędzy nimi biegli psychiatrzy i psycholog. Czy zazdrość może doprowadzić do utraty poczytalności? Czy nagła zmiana przestępczego planu może niekorzystnie wpłynąć na psychikę oskarżonego? Takie pytania zadawali obrońcy Jacka K., Bartłomieja G. i Grzegorza Z. podczas ostatniej rozprawy w słynnym procesie zabójstwa z zazdrości. W tym tygodniu kolejna odsłona dramatu.

Do morderstwa doszło na początku kwietnia ubiegłego roku. Zamordowany to Artur S., który zajął miejsce Jacka K. w sercu kobiety, Magdaleny S. Para rozstała się już wcześniej, kobieta próbowała na nowo ułożyć sobie życie, ale gdy pojawił się Artur S., były partner kobiety groził mu. W końcu znalazł dwóch kompanów i obiecując im zapłatę uknuł plan. Przed zeszłoroczną Wielkanocą trzej oskarżeni przyjechali do ofiary. Zaprosili Artura S. na piwo, samochodem pojechali do lasu. Według prokuratury mężczyźni bili skrępowanego Artura S. metalowym przecinakiem, Jacek K. nożem podciął mu gardło i wrzucił do rowu, znów zaczęli okładać ciało metalowymi narzędziami. Na koniec zasypali zwłoki i odjechali. Tymczasem policja poszukiwała Artura S. Tropy prowadziły do oskarżonych, dzięki ich zeznaniom znaleziono ciało Artura S.

Podczas ostatniej rozprawy zeznawali dwaj psychiatrzy i psycholog. Według opinii psychiatrycznej Jacek K. ujawnia zaburzenia adaptacyjne, ale – podobnie jak pozostali oskarżeni – jest zdrowy psychicznie, w chwili popełniania czynu był poczytalny. Fakt, że kierowała nim zazdrość według biegłych nie wpłynął na ograniczenie lub zniesienie zdolności do rozróżniania czynów i kierowania własnym postępowaniem. Linia obrony Jacka K. wydaje się być następująca: mężczyzna oślepiony zazdrością nie wiedział, co czyni. Wiedział – podkreślali wielokrotnie psychiatrzy.

Linia obrony Grzegorza Z. z kolei wygląda tak: mężczyzna był tylko kierowcą; myślał, że jedzie jedynie zastraszyć pokrzywdzonego. Gdy padł pomysł: zabijemy go, Grzegorz Z. był zdezorientowany i też nie może odpowiadać za swoje czyny. Jednak biegli podkreślali wyjątkowe zdolności intelektualne oskarżonego, a także to, że zachowywał się on racjonalnie. - Jego działanie nie miało charakteru impulsowego - zeznawał psychiatra.

Najmniej dowiedzieliśmy się o linii obrony Bartłomieja G. którego obrońca prawie wcale nie zabierał głosu. Podobnie jak oskarżyciel.

Jacek K., Bartłomiej G. i Grzegorz Z. od wiosny zeszłego roku przebywają w areszcie. W tym tygodniu znów odwiedzą świdnicki sąd.

***
Zobacz także, jakie inne sprawy toczą się przed świdnickim sądem:

* Z wokandy świdnickiego sądu: prostytutka i jej partner unikają Temidy, czwartek, 24 marca 2011, godz. 16.18,
* Z wokandy świdnickiego sądu: dopalaczowy szał, poniedziałek, 14 marca 2011, godz. 18.26,
* Matka oskarżonego o pedofilię: Nie wierzę, że syn skrzywdził swoją córeczkę!, wtorek, 8 marca 2011, godz. 14.58.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (5) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group