Czwartek, 11 czerwca
12°C Jelenia Góra

Urzędnicy odpowiedzą za 10 wiaduktów?

Audio

Czytaj na głos

Autor: JoKa 1 min czytania

Prokuratura rozszerzyła dochodzenie w sprawie oznakowania świdnickich wiaduktów. Śledczy z Wałbrzycha badają, jak kierowców ostrzegano o wysokości tych budowli w latach 2004 – 2009. Postępowanie dotyczy odpowiedzialności urzędników z Urzędu Miejskiego i Starostwa Powiatowego.

Wątpliwości pojawiły się tuż po tragicznym wypadku autokaru wiozącego dzieci ze Szkoły Podstawowej w Bystrzycy Górnej. Podwyższony autobus z 45 pasażerami w marcu 2009 wbił się w niski wiadukt przy ulicy Śląskiej. 35 osób odniosło obrażenia. Skazany już w listopadzie 2009 roku kierowca od początku twierdził, że nie zauważył znaku. Trójka powołanych jeszcze przez świdnicką prokuraturę biegłych uznało, że jeden znak w odległości 300 metrów od wiaduktu to stanowczo za mało. Powinien być powtórzony, a na samym wiadukcie winien znaleźć się wyraźny napis z podaną wysokością.

Mimo że miasto zapewniało o właściwym oznakowaniu, w ciągu kilku tygodni po wypadku z własnej inicjatywy ustawiło dodatkowe znaki i pomalowało wiadukt przy Śląskiej ostrzegawczymi pasami. Zresztą podobną operację wykonano na wszystkich wiaduktach, ustawionych nad gminnymi drogami.

Te działania nie powstrzymały prokuratury. By nie było żadnych wątpliwości co do obiektywnego prowadzenia śledztwa, sprawę przekazano do Wałbrzycha. Tu postępowanie trwa od 2 października 2009 i ma się zakończyć ostatniego dnia marca. Prokuratorzy ustalają, czy urzędnicy referatu komunikacji Urzędu Miejskiego i wydziału komunikacji Starostwa Powiatowego nie dopełnili swoich obowiązków w zakresie oznakowania. Sprawa dotyczy 5 wiaduktów nad miejskimi drogami, 4 – nad powiatowymi i jednego nad drogą krajową.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka