Sobota, 31 października
Imieniny: Augusta, Krzysztofa
Czytających: 685
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Co się dzieje z tą pogodą?

Wiadomości: powiat świdnicki
Piątek, 11 czerwca 2010, 12:48
Aktualizacja: 12:49
Autor: Karolina Osińska
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Raz słoneczny żar, raz deszcz, a nawet burze z gradem. Dwie godziny ściany deszczu i powódź w gminie Marcinowice. Dwa dni upałów i kilkadziesiąt zgłoszeń o zasłabnięciach. Pogoda płata nam ostatnio jakieś figle, czy sytuacja jest normalna?

- Nie jest normalna! – twierdzi Jadwiga Nieneczko, emerytka, która mieszka w podświdnickiej miejscowości. – Przeżyłam na tych ziemiach ponad czterdzieści lat i jeszcze nigdy tak się nie działo, jak teraz. To jest coś niemożliwego! Człowiek nie wie, jak się ubrać, czy może okno na noc zostawić otwarte. Ja ostatnio zostawiłam, przyszła burza i na raz taka wichura, że w pokoju kwiatki powywracane, obraz nawet ze ściany spadł. A teraz ukrop taki, że nie można oddychać. Jak tak jest w czerwcu, to co w sierpniu będzie?

Pogoda dała nam popalić w tym tygodniu. Wielka burza przeszła w okolicy Ślęży. Ucierpiała gmina Marcinowice (relacja tutaj), a także okoliczne gminy – w naszym powiecie gmina Jaworzyna Śląska, poza rogatkami powiatu gmina Sobótka i gmina Dzierżoniów. Jak relacjonuje nasz Czytelnik, chmura, która spowodowała takie zjawisko obejmowała całe Wzgórza Kiełczyńskie oraz Ślężę. Deszcz z gradem padały po obu stronach wzgórz. W Kiełczynie, Tuszynie i Książnicy opady zaczęły się po godzinie trzynastej i z krótkimi przerwami trwały do 17.30, na jezdni utworzyły się jeziora wody, kanalizacja nie nadążała z odprowadzaniem deszczówki, przez murki od płotów spływały wodospady wody wprost na ulicę. Po ulewach trzeba było sprzątać (krajobraz w gminie Marcinowice po powodzi opisujemy i przedstawiamy na zdjęciach tutaj). Ale mieszkańcy zastanawiali się, czy w ogóle jest sens uprzątać zalane gospodarstwa.

- Ja boję się, co się będzie działo wieczorem, co w piątek. Przecież zapowiadają burze – powiedziała nam Bożena Gronostajska, której dom mocno ucierpiał po ulewie.

Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu publikuje poradnik: „Jak się zachować w czasie wichur i burz”. Mówi on, że:
1. W mieszkaniu i domu należy zamknąć wszystkie okna, na balkonie, tarasie i podwórku zabezpieczyć znajdujące się tam przedmioty.
2. Wyłączyć sprzęt elektryczny, szczególnie w domkach letniskowych, ponieważ anteny ściągają pioruny.
3. Nie rozmawiać przez telefon komórkowy na otwartej przestrzeni, a najlepiej go wyłączyć, gdyż włączony wytwarza pole elektromagnetyczne, które może przyciągnąć pioruny.
4. W czasie burzy lepiej zatrzymać samochód w bezpiecznym miejscu i przeczekać.
5. Burzom towarzyszy często silny wiatr - nie należy więc parkować pod drzewami, rusztowaniami, reklamami, stalowymi konstrukcjami, a szczególnie słupami energetycznymi.
6. Burzę najlepiej przeczekać w domu. Jeśli natomiast zastanie nas na otwartej przestrzeni - nie należy biec i chować się pod pojedynczymi wysokimi drzewami, słupami itp.
7. Jeżeli przeczekujemy burzę pod budynkiem, należy uważać, by nie oprzeć się o instalację odgromową (piorunochron).
8. Przebywanie w wodzie podczas burzy (w kajaku, łódce czy też kąpiąc się) jest bardzo niebezpieczne. Każda „wypukłość" na wodzie przyciąga pioruny, dlatego gdy widzimy nadciągające ciemne chmury, należy jak najszybciej udać się w kierunku brzegu.
9. Przebywając w górach podczas burzy, należy:
- unikać zagłębień terenu,
- usiąść ze złączonymi nogami na plecaku bez metalowych elementów lub karimacie, co izoluje od ziemi, a tym samym chroni przed rozchodzącymi się po niej od pioruna ładunkami elektrycznymi,
- zejść ok. 100 m poniżej grzbietu, na jego zawietrzną stronę - jest ona najmniej narażona na uderzenia piorunów,
- nie kłaść się.

Ale burze, ulewy i gradobicia to nie jedyne niebezpieczeństwo. Zdradliwy jest też upał. Świdnickie pogotowie pracuje pełną parą.

- Nie widziałam wczoraj karetki pod pogotowiem, wciąż są wyjazdy – mówi Renata Chełminiak, pielęgniarka ze świdnickiego pogotowia.

Co się dzieje, gdy z nieba leje się żar?

- Dużo omdleń, zasłabnięć, zaburzeń ze strony układu krążenia – relacjonuje Renata Chełminiak. Pogotowie wyjeżdża na dobę około sześćdziesiąt razy. Większość wezwań w ostatnich dniach spowodowana jest przegrzaniem organizmu.

- Starsi ludzie nie chcą siedzieć w domu, wychodzą w największy upał i słabną na ulicach – mówi Renata Chełminiak.

- Bo kto mi zakupy zrobi? – pyta pani Maria, emerytka, którą spotkaliśmy na ul. Długiej w Świdnicy. – Trzeba wyjść, kupić chleb, mleko, coś do chleba.

Lekarze przestrzegają, aby na upał nie wychodzić bez nakrycia głowy i aby pić jak najwięcej płynów. Dotyczy to przede wszystkim osób starszych i dzieci.

Teraz słońce świeci, słupek rtęci rośnie.

- Ja nie rozumiem, o co chodzi, przecież w tym roku nawet wiosny prawdziwej nie było, już się lato zaczęło? – pyta Paweł, licealista ze Świdnicy. – Teraz jeszcze kończymy szkołę i kisimy się w klasach, wytrzymać nie można. A pewnie na wakacje będzie zimno i deszczowo.

- Za mojej młodości było normalnie - mówi Tadeusz, świdnicki przedsiębiorca. – Zimą była zima, wiosną wiosna, a latem lato. A my teraz wiosną mieliśmy zimę wymieszaną z jesienną pluchą. W czerwcu powinno być ciepło, ale chyba nie aż tak? W końcu do kalendarzowego lata jeszcze dwa tygodnie. I jeszcze te oberwania chmury… Pogoda zwariowała.

Tymczasem synoptyk z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, Józef Wawryszyn, uspokaja, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego.

- Jeśli mamy lato, a czerwiec to już lato, to normalne jest, że Polska jest pod wpływem powietrza zwrotnikowego, które przynosi upały. Po kilku dniach nadchodzi powietrze polarne i na styku tych prądów tworzą się wyładowania atmosferyczne z gradem i porywistym wiatrem – tłumaczy meteorolog Józef Wawryszyn.

A czy normalne jest, że po dwóch godzinach ulewy miejscowości toną? Mieszkańcy Wir i Wirek nie przypominają sobie, żeby kiedykolwiek zalała ich taka fala płynąca z pól i lasów.

- To było zjawisko lokalne, akurat tam się wcześniej takie nie zdarzyło, ale mieliśmy takie sytuacje gdzie indziej – mówi Józef Wawryszyn. – W Wałbrzychu też kiedyś jedna burza zalała miasto, podobnie było w Cieszynie.

Upały się kończą – podaje nam dyżurny synoptyk IMGW. Piątek będzie upalny, ale już w sobotę będzie nieco chłodniej (temperatura poniżej trzydziestu stopni), a w niedzielę słupek rtęci wskaże niewiele ponad dwadzieścia stopni.

- Dziś zaczyna przechodzić front chłodny od północnego zachodu, który spowoduje lokalne opady i burze, które mogą być gwałtowne. Jutro również spodziewane są lokalne opady i burze, a w przyszłym tygodniu będzie już niewiele ponad dwadzieścia stopni i niewielkie opady – prognozuje Józef Wawryszyn.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (3) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group