• Sobota, 16 listopada 2019
  • Godz. 3:19
  • Imieniny: Edmunda, Gertrudy, Marii
  • Czytających: 3051
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Debata na temat przeszczepiania narządów

Wiadomości: Świdnica
Sobota, 6 marca 2010, 9:58
Aktualizacja: 10:02
Autor: MaS
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Kluczowym punktem wczorajszych, czwartych już obchodów Dnia Kobiet organizowanych przez świdnickie koło Ligi Kobiet Polskich, była debata poświęcona trudnemu i poważnemu tematowi przeszczepu narządów.

Uroczystość otworzyli europoseł Lidia Geringer de Oedenberg, prezydent Wojciech Murdzek i starosta Zygmunt Worsa - panowie symbolicznie wręczyli kwiaty Elżbiecie Dudziak w imieniu wszystkich świdniczanek. Prezydent życzył przy tym kobietom tego, aby ich dzień trwał przez cały rok, a starosta – zadowolenia z mężczyzn.

W debacie brali udział: dr Agnieszka Polowczyk, koordynator do spraw transplantologii Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, ordynator oddziału anestezjologii szpitala „Latawiec” Andrzej Piegza, psycholog z „Latawca” – Stefania Raducka-Gazda, ks. Roman Tomaszczuk, dyrektor świdnickiej edycji „Gościa Niedzielnego” oraz gość specjalny – Zenon Suliga, który swoje życie zawdzięcza przeszczepowi wątroby.

- Jestem szczęściarzem, największym może spośród państwa. Moje przeżycia były dość makabryczne. Trzy lata drakońskiej diety, strachu i trenowania wiary w siebie – mówił pan Zenon. – Najważniejszą rzeczą jest wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół, i oczywiście lekarzy. Miałem szczęście trafić na wspaniałych lekarzy we Wrocławiu i w Warszawie. Najważniejszą rzeczą w takiej sytuacji jest otoczenie delikwenta opieką, która często może oznaczać tylko dobre słowo, ale to daje bardzo wiele.

- U nas w szpitalu taka sytuacja zdarza się rzadko, dawcę udaje nam się znaleźć statystycznie raz do roku – mówił ordynator Piegza. – Transplantologia jest coraz skuteczniejsza, w Trzebnicy przeszczepiono już z sukcesem rękę, w USA – twarz. - Ale sprawa nie jest łatwa. Pojawiają się problemy – na przykład, jak dokładna jest procedura stwierdzająca zgon.

A jak Kościół podchodzi do tego zagadnienia? – To jest tak naprawdę kwestia miłości – mówił ks. Roman. – Tego, jak wiele możemy dać drugiemu. Kościół jest jak najbardziej za tym, by ratować ludzkie życie i obdarowywać innych sobą. Można powiedzieć, że to swego rodzaju obowiązek.

- Decyzja podjęta przez nas za życia zwalnia rodzinę z mierzenia się z nią w sytuacji ogromnego stresu, jakim jest nagła śmierć bliskiej osoby. To rozwiązuje sprawę podejmowania dramatycznych decyzji w obliczu nasilonych emocji – mówiła pani psycholog. Okazuje się jednak, że rodzina nie ma prawa, by podejmować taką decyzję. – Tak naprawdę prawo decyduje, że każdy jest dawcą, o ile nie złożył sprzeciwu w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów w Warszawie. Zwyczajowo zawsze pytamy rodzinę, co zmarły sądził na temat ewentualnego dawstwa.

Przepisy mówią również, że jeśli ktoś wyrazi sprzeciw wobec dwóch osób, nawet w sytuacji czysto prywatnej, ma on już moc prawną. Powstaje jednak pytanie, czy rodzina nie będzie próbowała decydować, stwierdzając, że taka sytuacja nastąpiła. Jest i druga strona. – Jak wiemy, w białostockim zdarzały się przypadki oskarżania lekarzy o uśmiercanie pacjentów, by można było pobrać narządy – mówił dr Piegza. – Ale o śmierci mózgu decyduje cały zespół lekarsko-pielęgniarski, i to po długiej procedurze.

Sprawa nie jest łatwa także dla lekarzy. – Kiedyś inni lekarze powiedzieli mi, że ja widzę radość pacjentów po przeszczepie, a nie widzę tragedii, która do niej prowadzi – mówiła dr Polowczyk.

- Dlaczego u nas, w tak wspaniałym szpitalu jak „Latawiec” znajduje się tylko 1 dawca w ciągu roku? – spytał pan Zenon. – To przez brak specjalistycznego sprzętu – tłumaczył dr Piegza. – Nie jesteśmy w stanie precyzyjnie stwierdzić śmierci mózgu. Niedawno pojawił się potencjalny dawca po udarze, ale zaczął samodzielnie oddychać. Dopiero teraz zwiększyliśmy liczbę łóżek intensywnej terapii z 4 do 6, a przecież ciało trzeba utrzymać przy życiu póki nie pobierze się narządów. A w przypadku stwierdzenia zgonu mamy obowiązek wyłączyć aparaturę – bo przepisy zabraniają profanowania zwłok. Jedynym wyjątkiem jest potencjalny dawca.

W holu teatru można było pobrać tzw. oświadczenia woli, które należy wypełnić i nosić przy sobie, jeśli się chce, aby w razie nagłej śmierci nasze narządy mogły uratować komuś życie. Nie ma w tym przypadku ograniczeń wiekowych.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group