• Sobota, 19 października 2019
  • Godz. 4:02
  • Imieniny: Pawła, Piotra, Jana, Ziemowita
  • Czytających: 714
  • Zalogowanych: 1
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

II Żarowska Prelekcja Historyczna

Wiadomości: Żarów
Poniedziałek, 18 kwietnia 2016, 6:40
Aktualizacja: 14:25
Autor: opr.red.
Fot. www.um.zarow.pl
Stracić poczucie czasu, to chyba najbardziej adekwatne określenie dla II Żarowskiej Prelekcji Historycznej, która odbyła się 15 kwietnia w Gminnym Centrum Kultury i Sportu w Żarowie.

Cztery godziny wypełnione czystą historią, jej dokumentacją filmową, fotograficzną, pisemną i ustną, to napradę potężna dawka, którą zapowiadaliśmy już wcześniej. Nic zresztą dziwnego, kiedy w akcji jest Łużycka Grupa Poszukiwawcza i jej szef Janek Witek.

Goście z Bogatyni zaprezentowali swój dotychczasowy dorobek i prawdziwy poszukiwawczy profesjonalizm, który jest codzienną wizytówką ŁGP. Przybyli na piątkową prelekcję widzowie mieli okazję aby obejrzeć najnowszy film w reżyserii Szymona Wasylów pt. Mury mówią, który opowiada o Sieniawce i odkrywaniu jej tajemnic przez Łużycką Grupę Poszukiwawczą. Tamtejszy kompleks oddalony o blisko 200 km od Żarowa jest mało znanym i poznanym wycinkiem tajemniczej historii II wojny światowej.

- Państwo pewnie o tym miejscu nie słyszeliście, gdyż jest oddalone od tego miejsca o 185 km. Zajęliśmy się tą sprawą, ponieważ jest to bardzo ciekawy obiekt, który znajduje się w południowo-zachodniej Polsce w miejscowości Sieniawka. Obecnie na terenie kompleksu znajduje się szpital dla nerwowo i psychicznie chorych oraz część budynków wykorzystanych jest jako mieszkania, a część popada w ruinę - mówił Janek Witek z Łużyckiej Grupy Poszukiwawczej zaangażowanej w powstanie filmu "Mury mówią".

Kompleks leży na styku Polski, Niemiec i Czech, a co się w nim mieściło ? W okolicznym Żytowie (Zittau) w 1935 roku mieściły się koszary dla piechoty i kawalerii, które rozbudowano o kolejne w 1937 roku w Sieniawce i Porajowie, co związane było z remilitaryzacją Niemiec. Po wybuchu wojny w stanie surowym w 1941 r. utworzony w nich został obóz jeniecki. Od 1943 roku naloty alianckie i rosyjskie zmusiły dowództwo hitlerowskie do przeniesienia zakładów zbrojeniowych w inne obszary Niemiec. Tak też od 1943 roku swoje linie montażowe oraz produkcyjne zaczął lokować Junkers Lotnicze i Silnikowe Zakłady S.A. Dessau w koszarach w Sieniawce. Obiekt został rozbudowany m.in. o siedzibę sztabu, bloki dla żołnierzy, stacje benzynowe, bocznicę kolejową czy hamownię silników i nazwane Zittwerke (Zakłady Zittau S.A.). Inwestycja miała wynieść 2 mln 830 tys. marek. Produkcję silników odrzutowych rozpoczęto w 1944 roku, a jego siłę roboczą stanowili jeńcy i więźniowie - Polacy, Żydzi, Rosjanie, Belgowie, Francuzi czy Włosi. W podległym obozie w pobliskim Kopaczowie umieszczeni byli jeńcy amerykańscy.

- Jest to prawie 27 ha. Obiekt nie jest znany w Polsce, a my zajmujemy się nim ósmy rok. Jest tyle różnych urządzeń, dziwnym pomieszczeń i do tej pory trudno nam stwierdzić, jakie było do końca ich przeznaczenie. Prawdą jest, że była tu fabryka silników odrzutowych oraz, że istniał tu obóz pracy - opowiadał Janek Witek.

Film "Mury mówią" trwał 50 minut i w swych obrazach, zgromadzonych dokumentach, relacjach świadków i mieszkańców przedstawiał kolejne fascynujące, ale także niezwykle mroczne miejsce wciąż skrywające w swych wnętrzach niekiedy przerażającą i brutalną prawdę z II wojny światowej, m.in. o pobycie w Sieniawce jednego z największych zbrodniarzy doktora medycyny III Rzeszy Josefa Mengele, zwanego "Aniołem Śmierci", który prawdopodobnie i tutaj przeprowadzał pseudonaukowe eksperymenty.

Druga prelekcja zatytuowana "Lotnicze aspekty II wojny światowej w rejonie Żarowa" była równie potężnym zastrzykiem lokalnej historii. W wykładzie opatrzonym prezentacją multimedialną z fotografiami specjalista d/s zbiorów muzealnych w GCKiS, archeolog Bogdan Mucha opowiadał o poszukiwaniach i odkryciach elementów lotniczych w okolicy Żarowa, działaniach lotnictwa niemieckiego i radzieckiego oraz o tajemniczej produkcji lotniczej w cegielni "Tonwerke" w Imbramowicach. Wiele miejsca poświęcone zostało latającej fortecy z Wierzbnej, czyli samolotowi bombowemu Boeing B-17G Y-46697, który runąl na pola nieopodal tej miejscowości.

- Dnia 22 marca 1945 roku, amerykańska latająca forteca, czyli samolot bombowy Boeing B-17G o numerze taktycznym Y-46697, należący do 15. Armii Powietrznej USA (429. szwadron II grupy bombowej), wracał z wyjątkowo niebezpiecznej misji jaką było bombardowanie niemieckiej rafinerii Ruhland koło Drezna. Maszyna pilotowana przez pilota porucznika Johna W. Pierika, została poważnie uszkodzona przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą i obrała kurs na radzieckie lotniska koło Brzegu i Nysy. Niestety nigdy tam nie doleciała. W okolicach Świdnicy samolot zaatakowany został najprawdopodobniej omyłkowo przez trzy radzieckie samoloty myśliwskie P-39 Airacobra. Wedle innych przekazów B-17G, strącony został przez myśliwiec niemiecki. Palący się niczym pochodnia amerykański bombowiec runął na pola w pobliżu ówczesnej miejscowości Würben (dzisiaj Wierzbna w gminie Żarów). Katastrofę przeżyło sześciu spośród dziesięciu lotników US Air Force, którzy trafili do niewoli niemieckiej, a po zakończeniu wojny powrócili do swoich domów. Do dzisiaj zaginieni w akcji pozostają: pierwszy pilot, porucznik John W. Pierik, drugi pilot, porucznik Robert W. Steele, nawigator, porucznik Harold A. Taylor, bombardier, porucznik John P. Yatsco. Również do dzisiaj nieznane pozostaje miejsce ich pochówku. Szczątki amerykańskich lotników bezskutecznie poszukiwano jak do tej pory w Szczawnie Zdroju - opowiadał Bogdan Mucha.

Na miejscu katastrofy odnaleziono dotychczas wiele elementów wspomnianego samolotu, które dzisiaj można oglądać na wystawie w Żarowskiej Izbie Historycznej.

- Z powierzchni udało się nam zebrać leżące elementy latającej fortecy B-17G. Wśród nich są łuski i pociski ciężkich karabinów maszynowych Browning M2 (sygnowane literami LC i wyprodukowane w zakładach zbrojeniowych Lake City Army Ammunition Plant w Independence, Missouri), drobne elementy urządzeń pokładowych, fragmenty poszycia kadłuba oraz instalacji tlenowej. Niektóre elementy przedstawiają formę zbrylonego w czasie pożaru aluminium. Do najciekawszych przedmiotów należą kontrolki z kokpitu pilotów (m.in. pokazujące stan położenia klap komory bombowej) oraz tabliczka znamionowa prostownika mocy PP-51/APQ-9 wchodzącego w skład urządzenia radarowego AN/APQ-9, wyprodukowanego przez Hudson American Corporation - mówił Bogdan Mucha.

Organizatorzy prelekcji składają serdeczne podziękowania dla mieszkańców Żarowa oraz wszystkich osób przyjezdnych, które w piątkowy wieczór przybyły do Gminnego Centrum Kultury i Sportu. Jak zapowiadają niebawem kolejne spotkanie z "wielką" historią oraz zabytkami okolic Żarowa i regionu.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group