Wtorek, 24 listopada
Imieniny: Flory, Jana, Emmy
Czytających: 631
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Sprawa usiłowania zabójstwa, która do sądu nie trafiła

Wiadomości: Świebodzice
Czwartek, 20 stycznia 2011, 20:28
Aktualizacja: Piątek, 21 stycznia 2011, 9:58
Autor: red.
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Rom naszedł niepełnosprawnego mężczyznę w domu, ten chwycił nóż, dźgnął napastnika i wypchnął go z mieszkania... Rezultat? Adam D., gospodarz – inwalida bez nogi, został oskarżony o usiłowanie zabójstwa Stanisława S. Sprawa do sądu jednak nie trafi.

Wszystko działo się w nocy z 9 na 10 lipca zeszłego roku w Świebodzicach. Stanisław S. pochodzenia romskiego pił ze znajomą alkohol. W pewnym momencie przypomniał sobie, że Adam D. winien jest mu pieniądze – 80 zł. Kobieta próbowała przekonać kompana, że już późno, temu jednak pieniądze były natychmiast potrzebne. Oboje ruszyli do mieszkania Adama D.

Ale Stanisław S. chciał zaskoczyć znajomego i umówił się z kobietą, że to ona zapuka do Adama D. i przekona go, że jest sama. I ta tak zrobiła. Zastukała w okno, powiedziała gospodarzowi, że chce go odwiedzić. Razem ze Stanisławem S. przeszła do drzwi, które uchylił Adam D. Wtedy Rom popchnął kobietę i naskoczył na lokatora. Mężczyźni padli na podłogę, gdy Stanisław S. się podnosił, Adam D. złapał leżący nieopodal nóż i pchnął Stanisława S. w klatkę piersiową, po czym wypchnął go z mieszkania.

Stanisław S. miał uszkodzone płuco, policji powiedział, że został napadnięty przez inwalidę. Adama D. zatrzymano pod zarzutem usiłowania zabójstwa. Ale on przedstawiał inną wersję niż pokrzywdzony: że to on został napadnięty we własnym domu, że tylko się bronił.

- Przeprowadziliśmy wizję lokalną z udziałem pokrzywdzonego, podejrzanego i tej kobiety - mówi prokurator rejonowy Marek Rusin. - Biegły z zakresu medycyny sądowej potwierdził, że do obrażeń mogło dojść na skutek takich zdarzeń, jakie opisał podejrzany.

W końcu Stanisław S. potwierdził, że rzeczywiście było tak, jak zeznał ten, który ugodził go nożem. Adam D. dodatkowo opowiedział śledczym, że żył w strachu, ponieważ w jego otoczeniu działo się coś złego od jakiegoś już czasu. Ktoś mu wybił szybę, rozlał dziwną ciecz pod oknem. Mężczyzna bał się o swoje życie.

- Ustaliliśmy, że podejrzany działał w granicach obrony koniecznej - mówi prokurator Rusin. - A dzięki nowelizacji przepisów mogliśmy umorzyć to postępowanie już na poziomie prokuratury. Wcześniej to dopiero sąd mógł odstąpić od wymierzenia kary.

Co teraz? To przecież Adam D. został napadnięty. - Stanisław S. twierdził, że nie przyszedł z żadnym złym zamiarem, tylko chciał odzyskać swoje pieniądze - wyjaśnia prokurator rejonowy. - Doszło tu do naruszenia nietykalności, co jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Jeśli Adam D. będzie chciał, to może przed sądem dochodzić swoich praw.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (6) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group