Mówi się, że fotografia to sztuka patrzenia, a nie tylko samo naciskanie migawki. Dla Damiana, mieszkańca Świebodzic i bohatera kolejnej odsłony cyklu „Mieszkańcy z pasją”, aparat stał się narzędziem, dzięki któremu od ponad piętnastu lat dokumentuje to, co w naszym otoczeniu najpiękniejsze, a często niedostrzegane.
Każda wielka pasja ma swój początek. W przypadku pana Damiana inspiracja przyszła z najbliższego otoczenia. Miłość do fotografii zaszczepił w nim dziadek – z zamiłowania i zawodu fotograf przyrody. To właśnie on był pierwszym mentorem wnuka, ucząc go nie tylko obsługi sprzętu, ale przede wszystkim wrażliwości na otaczający świat.
Symbolicznym momentem rozpoczęcia tej przygody było przekazanie pierwszego aparatu – marki Konica Minolta. Od tego czasu minęło już ponad 16 lat, a pasja, zamiast wygasnąć, ewoluowała wraz z rozwojem technologii i warsztatu artystycznego bohatera.
Spektrum zainteresowań fotograficznych Damiana jest niezwykle szerokie. Choć zaczynał od prostych kadrów, dziś z równą swobodą porusza się w fotografii architektury, jak i w wymagającej fotografii przyrodniczej.
-Fotografia to dla mnie nie tylko zwykłe pstrykanie zdjęć. To przede wszystkim uchwycenie momentu, zatrzymanie się na chwilę i całkowite odcięcie od codziennych emocji, problemów czy pracy – podkreśla pan Damian.
Historia Świebodziczanina to dowód na to, że pasja może być doskonałą odskocznią od codzienności i sposobem na budowanie własnej tożsamości. Bohater kończy swoją opowieść zachętą dla wszystkich, którzy czują w sobie artystyczną żyłkę. Fotografia jest bowiem dostępna dla każdego, kto zechce się na chwilę zatrzymać i spojrzeć na świat nieco uważniej.











