Czwartek, 26 listopada
Imieniny: Konrada, Sylwestra
Czytających: 594
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wypisany z Latawca pacjent zmarł po drodze do domu

Wiadomości: Świdnica
Poniedziałek, 4 października 2010, 11:35
Aktualizacja: Środa, 6 października 2010, 10:34
Autor: Karolina Osińska
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Znaleziony w ubiegłym tygodniu martwy mężczyzna przy wiadukcie na ul. Esperantystów w Świdnicy to 29–letni Artur K. z Żarowa, który poprzedniego dnia o godz. 23.55 został wypisany ze szpitalnego oddziału ratunkowego szpitala Latawiec. Sekcja zwłok potwierdziła, że zmarł on na skutek przyczyn chorobowych. Jak to się stało, że chory został wypisany ze szpitala w środku nocy?

Rodzina Artura K. jest wstrząśnięta. Mężczyzna w wtorek, 28 września, dostał silnych bólów brzucha. Wezwano karetkę, ta zawiozła go na SOR świdnickiego Latawca. Przyjęto go o godz. 19.40. Z karty wynika, że został wypisany o godz. 23.55 po podaniu środków przeciwbólowych. – Chciał chyba wrócić do domu na piechotę, bo nikt z rodziny nie mógł po niego przyjechać – mówi nam członek rodziny. – A już załoga karetki, która go zabierała, powiedziała nam, że podejrzewają zapalenie trzustki. Dostaliśmy raport z sekcji zwłok i tam jest napisane, że miał ostre zapalenie trzustki. Jak można było więc go wypuścić ze szpitala? I to bez badań!

- Sekcja zwłok wykazała, że zgon nastąpił na skutek czynników chorobowych – potwierdza Marek Rusin, prokurator rejonowy. Śledczy odrzucili więc wcześniejsze hipotezy, że mężczyzna został potrącony przez samochód na ul. Esperantystów, czy że to był samobójca, którzy rzucił się z wiaduktu kolejowego. Na ciele nie było żadnych zewnętrznych obrażeń.

Jak to się stało, że pacjent z ostrym zapaleniem trzustki nie został hospitalizowany? Dlaczego wypisano go w środku nocy, choć był mieszkańcem Żarowa i nie miał jak wrócić do domu? O to zapytaliśmy dyrektora Latawca, Jacka Domejkę.

- Powyższa sprawa jest przedmiotem postępowania prokuratorskiego. W tej sytuacji nie może być przedmiotem debaty publicznej i przedmiotem relacji prasowych. Dane medyczne pacjentów są informacjami szczególnie chronionymi i nie możemy ich upubliczniać – odpowiedział nam doktor Domejko. - Moje dotychczasowe ustalenia potwierdzają, ze w naszej ocenie w tej sprawie nie doszło do żadnych zaniedbań ze strony personelu medycznego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

Nie wiemy, czy w szpitalu przeprowadzono USG jamy brzusznej pacjenta. Czy badano enzymy wątrobowe.

- Badamy wątek wypisania tego mężczyzny ze szpitala – mówi prokurator Marek Rusin. Doktor Jacek Domejko poinformował nas też, że w tej sprawie podjął pilne działania wyjaśniające, czy doszło do błędu w postępowaniu lekarza.

***
Oto pismo z dnia 6 października, które otrzymaliśmy w tej sprawie:

W związku ze znalezieniem w dniu 28 września, w okolicach wiaduktu kolejowego zwłok 29-letniego mężczyzny, który był wcześniej pod opieką Szpitalnego Oddziału Ratunkowego szpitala „Latawiec” w Świdnicy informuję, że na wniosek dyrektora placówki Jacka Domejki oraz mój prowadzone jest postępowanie wyjaśniające oraz wewnętrzna kontrola. Ma ona na celu sprawdzenie, czy pomoc udzielona pacjentowi przyjętemu na Szpitalny Oddział Ratunkowy odbyła się z dochowaniem wszelkiej staranności i wymaganych procedur. Dodatkowo postępowanie wyjaśniające prowadzone jest przez świdnicką prokuraturę i do momentu ustalenia okoliczności śmierci ww. mężczyzny prosimy o powstrzymanie się od formułowania jakichkolwiek opinii, które prowadzą do pojawienia się wśród społeczeństwa krzywdzącej dla pracowników szpitala „Latawiec” oraz całej placówki oceny jej pracy na rzecz pacjentów. Dla dobra sprawy, na tym etapie, nie możemy ujawniać żadnych szczegółów związanych z tą sprawę, aż do momentu zakończenia postępowania wyjaśniającego.

Wicestarosta Świdnicki
Ryszard Wawryniewicz

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
5
100%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (70) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group