• Czwartek, 14 listopada 2019
  • Godz. 0:19
  • Imieniny: Emila, Judyty, Serafina, Wawrzyńca
  • Czytających: 791
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Pediatra naraziła zdrowie i życie miesięcznej dziewczynki?

Wiadomości: Świdnica
Niedziela, 20 lutego 2011, 19:41
Aktualizacja: Poniedziałek, 21 lutego 2011, 9:30
Autor: KO
Magdalena Rataj dziś już zabiera córeczkę na spacery, ale w styczniu przeżyła chwile grozy, gdy maleństwo po walce o przyjęcie u lekarza trafiło na zamknięty oddział dziecięcy.
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie nieudzielenia pomocy niemowlęciu przez panią doktor – pediatrę w świdnickiej przychodni. Miesięczna Aleksandra była w ciężkim stanie, po zbadaniu przez innego lekarza trafiła do szpitala. Na szczęście dzieciątko jest już zdrowe, dzięki determinacji rodziców.

Podobne dramatyczne wydarzenia rozegrały się niedawno w Oławie. Lekarz odesłał siedmiomiesięczne dziecko do domu. Mama malucha zaufała medykowi. Synek zmarł. Do takiej tragedii na szczęście w Świdnicy nie doszło.

Poniedziałek, 17 stycznia. Państwo Magdalena i Artur Rataj poszli z dziećmi, miesięczną Aleksandrą i półtorarocznym Adamem, do przychodni. Lekarka zbadała maluchy. U małego Adama zdiagnozowała chorobę. - Pani doktor stwierdziła zmiany osłuchowe dróg oddechowych, a także wyjaśniła nam, że takowe mogą szybko pojawić się u córki, a wówczas powinnam natychmiast, bez rejestracji, udać się do lekarza, gdyż jest to u tak małego dziecka niezwykle niebezpieczne - opowiada Magdalena Rataj.

Środa, 19 stycznia. Rzeczywiście. Miesięczna Aleksandra nie chciała jeść, z jej gardełka wydobywał się charczący odgłos. Mama dziewczynki zauważyła to około godz. 17. - Był to dla mnie oraz mojego męża sygnał, iż stan zdrowia córki się pogorszył - mówi pani Magdalena. - Mąż zadzwonił do rejestracji ogólnej z zapytaniem czy zastaniemy jeszcze tego dnia pediatrę. Wyjaśnił również opisywane wcześniej zdarzenia. W odpowiedzi usłyszał, że pediatra pracuje do godziny osiemnastej i powinniśmy jak najszybciej przyjechać do ośrodka.

W przychodni państwo Rataj zawili się ok. godz. 17.30. Tym razem przyjmowała inna lekarka. - Przed gabinetem czekało troje pacjentów wraz z rodzicami, postanowiliśmy zaczekać na koniec kolejki - opowiada pani Magdalena. - Po około dziesięciu minutach zostaliśmy przepuszczeni poza kolejnością przez aktualnie mającą wejść osobę. Pani doktor z całą stanowczością stwierdziła, że nie przyjmie mojej córki, gdyż pracuje do osiemnastej. Nawet po stwierdzeniu męża, iż istnieje zagrożenie nabycia przez dziecko zapalenia płuc, co jest już poważnym stanem dla zdrowia, a nawet życia tak małego dziecka, w odpowiedzi pani doktor stwierdziła: „Proszę udać się z dzieckiem na pogotowie”.

Artur Rataj zaproponował wizytę prywatną. - Na to odpowiedź była krótka: „Nie ma takiej opcji” - relacjonuje Magdalena Rataj. - Wówczas to mąż zagroził pani doktor skargą u dyrektora do spraw medycznych ośrodka zdrowia. Lekarka z oburzeniem stwierdziła „ Wobec tego nie mam z Państwem o czym rozmawiać”, po czym zamknęła za sobą drzwi gabinetu. Wtedy wraz z mężem udaliśmy się do doktora Kaczmarczyka, który zbadał dziecko (mimo pewnej ilości czekających na niego pacjentów). Doktor wystawił skierowanie do szpitala, gdzie po wynikach badań okazało się, iż córeczka ma ciężkie zapalenie płuc powiązane z infekcją wirusa RSV.

Pani Magdalena postanowiła, że sprawy tak nie zostawi. Zwłoka w leczeniu dziecka mogłaby doprowadzić do tragedii. Napisała skargę do dyrekcji przychodni, złożyła też w świdnickiej prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Śledczy jeszcze w styczniu wszczęli postępowanie przygotowawcze. Gdy o pytaliśmy o sprawę dyrektora do spraw medycznych przychodni, stwierdził, że nie udzieli nam żadnych informacji.

W końcu dyrekcja przychodni odpisała, że zbadała wnikliwie skargę Magdaleny Rataj. Lekarka złożyła szefostwu pisemne wyjaśnienie całej sytuacji. Według pisma z ośrodka zdrowia na pytanie lekarza, dlaczego państwo Rataj zgłosili się z dzieckiem bez rejestracji przed końcem pracy poradni, ojciec dziecka stwierdził zdawkowo: „Pracuje się”. A następnie „zaproponował, że zapłaci za wizytę, ale złoży skargę i dopiero wówczas poinformował, iż miał zalecone ponowne zgłoszenie się z dzieckiem do lekarza POZ w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia dziecka. W takiej sytuacji lekarz (…) poprosiła o zarejestrowanie dziecka, aby mogła otrzymać kartotekę. Z wyjaśnienia lekarza (…) wynika, że ojciec dziecka dalej groził jej złożeniem skargi i chcąc uniknąć dalszego zastraszania odmówiła przyjęcia dziecka informują, że po godz. 18-tej można zgłosić się z dzieckiem w izbie przyjęć pogotowia ratunkowego”.

- Tak nie było, my nie groziliśmy pani doktor, tylko domagaliśmy się przyjęcia naszego chorego maleńkiego dziecka - mówi Magdalena Rataj.

Prokuratura Rejonowa w Świdnicy nie zakończyła sprawy na etapie postępowania przygotowawczego. - Śledztwo będzie wszczęte - zapowiedziała prokurator Beata Piekarska-Kaleta, zastępca prokuratora rejonowego. - Zbieramy dokumentację medyczną, będziemy występować do biegłych o opinię, czy i w jakim stopniu lekarka naraziła dziecko na utratę życia lub zdrowia.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (30) Dodaj komentarz

~ 20-02-2011 20:55
"gdyż pracuje do osiemnastej.."... to po co nazwa SŁUŻBA zdrowia !!!!
~Gość1122 20-02-2011 21:04
Szkoda tylko,ze nie została podana nazwa tej przychodni,nie wspomne juz o p.doktor!!!Omijać tylko wielkim łukiem.
~Magdalena Rataj 20-02-2011 21:14
Szkoda że tu nie mogę napisać imienia i nazwiska tej pani ?? Ale znajomych przestrzegam nad wizytą u tej pani !!!!!!!
~ 20-02-2011 22:04
Napisz jaka to przychodnia albo jaka ulica przychodni
~gośc 20-02-2011 22:08
Ja tez miałam sytuację w jednej z przychodni podobna, że pani doktor nie przyjęła mnie z dzieckiem z 40 stopniowa gorączką, bo miała autobus za chwile do domu;( To są nasi lekarze, którzy składaja przysiegę Hipokratesa;/
~Pacjętka tej przechodni 20-02-2011 22:19
Przecodnia przy ul Gdyńskiej ja też miałam doczynienia z tą panią bo trudno ją nazwać lekarzem .No ale jest ochrona danych osobowych i niemożna powiedzieć jak ta osoba się nazywa.
~ 20-02-2011 22:25
napiszcie imie i 1 litere naziwska tej pani i juz, albo zeby ominac prawo, napiszcie jej dane a nastepnie ze bardzo polecacie jej uslugi, i po klopocie
~ 20-02-2011 22:38
Robienie z igły widły, lekarka grzecznie poinformowała o możliwości skorzystania z pogotowia i już.
~Kaja 20-02-2011 22:39
Ta pani już powinna mieć zakaz wykonywania zawodu.Co to za lekarz,który odmawia zbadania noworodka(i to kobieta-matka) i nic ją nie usprawiedliwia.
~ 21-02-2011 0:03
ta pani zoolog ma naziwsko na literke B
~ 21-02-2011 0:03
i dodam cos jeszcze, widocznie za malo dostala niewiem moze koperta byla za chuda i wizyty nie bylo
~ 21-02-2011 0:17
zrozumcie czlowieka, lekarka byla zmeczona po calym dniu pracy, a moze bala sie ze przedstawi zla diagnoze i wolala nie ryzykowac
~pacjentka 21-02-2011 3:01
Nie wiem, czy chodzi o tę samą PANIĄ DOKTOR. Syn załapał świnkę. P.doktor pouczyła mnie, że gdyby przy tym gorączka się pojawiła to to i siamto i natychmiast z powrotem do lekarza, Więc gdy syn dostał 39 to ja do przychodni. W tym czasie dziecku temperatura wciąż wzrastała. Zarejestrowałam się, ale z ust p. DOKTOR (?) usłyszałam, że mam poczekać aż jej się przerwa skończy. I słowa (prawie cytaty- dawno było, więc dlatego "prawie"): A w ogóle to nie miałam ŻADNYCH pacjentów od ósmej do dwunastej!- tak! nikomu się nie chciało przyjść! Teraz! jak mam przerwę przychodzą!! (w tym czasie- przerwy- piła kawkę i zaśmiewała się w głos z p. Doktor Ś). Zwracam uwagę, że pani doktor nie pracowała w swoich godzinach pracy, bo pacjentów nie było. Czekałam z "lejącym" się dzieckiem pod gabinetem, aż się kawka wypije w końcu nie wytrzymałam- po jakiejś godzinie wpadłam na tę kawkę. Powiedziałam, co myślę o takich pediatrach i zabrałam dziecko do domu. Za godzinę pojechałam na pogotowie, gdzie akurat przyjmował świetny lekarz. Diagnoza: lekkie porażenie opon mózgowych. Myślę, że komentarz tu niepotrzebny.
~pacjentka 21-02-2011 3:04
Nie wiem, czy chodzi o tę samą PANIĄ DOKTOR. Syn załapał świnkę. P.doktor pouczyła mnie, że gdyby przy tym gorączka się pojawiła to to i siamto i natychmiast z powrotem do lekarza, Więc gdy syn dostał 39 to ja do przychodni. W tym czasie dziecku temperatura wciąż wzrastała. Zarejestrowałam się, ale z ust p. DOKTOR (?) usłyszałam, że mam poczekać aż jej się przerwa skończy. I słowa (prawie cytaty- dawno było, więc dlatego "prawie"): A w ogóle to nie miałam ŻADNYCH pacjentów od ósmej do dwunastej!- tak! nikomu się nie chciało przyjść! Teraz! jak mam przerwę przychodzą!! (w tym czasie- przerwy- piła kawkę i zaśmiewała się w głos z p. Doktor Ś). Zwracam uwagę, że pani doktor nie pracowała w swoich godzinach pracy, bo pacjentów nie było. Czekałam z "lejącym" się dzieckiem pod gabinetem, aż się kawka wypije w końcu nie wytrzymałam- po jakiejś godzinie wpadłam na tę kawkę. Powiedziałam, co myślę o takich pediatrach i zabrałam dziecko do domu. Za godzinę pojechałam na pogotowie, gdzie akurat przyjmował świetny lekarz. Diagnoza: lekkie porażenie opon mózgowych. Myślę, że komentarz tu niepotrzebny.
~Ojciec 21-02-2011 6:51
Przychodnia M na gdyńskiej jest tak obłędna z rejestracją i przyjmowaniem dzieci, że natychmiast się wypisałem. Telefonów nie odbierają, w rejestracji ogólnej nie można uzyskać żadnej informacji. Trzeba osobiście udać się do nich żeby zarejestrować dziecko do lekarza, przypomina mi to czasy komuny j przychodnię na zamenhofa taki sam poziom traktowania klienta-pacjenta
~tylko matka 21-02-2011 8:59
Jeśli chodzi o przychodnię na Gdyńskiej to należą tam moje dzieci i przyjmuje tam dwóch pediatrów. Między Paniami jest ok. 20 lat różnicy, ale młody wiek i mniejsze doświadczenie nie tłumaczą Pani AB, która zawsze jest nie miła i opryskliwa dla rodziców i nadąsana, nie mam też dobrych doświadczeń co do badania przez nią dzieci, ale nie o to chodzi by Panią lekarz oczerniać.
~tylko matka 21-02-2011 9:18
Jeśli chodzi o przychodnię na Gdyńskiej to należą tam moje dzieci i przyjmuje tam dwóch pediatrów. Między Paniami jest ok. 20 lat różnicy, ale młody wiek i mniejsze doświadczenie nie tłumaczą Pani AB, która zawsze jest nie miła i opryskliwa dla rodziców i nadąsana, nie mam też dobrych doświadczeń co do badania przez nią dzieci, ale nie o to chodzi by Panią lekarz oczerniać.
~gośka 21-02-2011 9:39
Tak właśnie działa nasza służba zdrowia, nie tylko przychodnie,kilka dni temu o godz. 5 rano czekaliśmy prawie godzinę aż nas ktoś przyjmie z 11-miesięcznym dzieckiem, w Świdnickim szpitalu.
~Mars 21-02-2011 10:55
Zapewne chodzi o nasz kochany Medyk i doktor A*** B***. Takie zachowanie u niej to normalka, ale jak widać mimo skarg Dyrekcja w dalszym ciągu nic z tego sobie nie robi. W normalnym kraju, ta Pani już dawno straciłaby pracę dyscyplinarnie.
~Mars 21-02-2011 10:58
Zapewne chodzi o nasz kochany Medyk i doktor A*** B***. Takie zachowanie u niej to normalka, ale jak widać mimo skarg Dyrekcja w dalszym ciągu nic z tego sobie nie robi. W normalnym kraju, ta Pani już dawno straciłaby pracę dyscyplinarnie.
~Magdalena Rataj 21-02-2011 12:05
do mars ; chciałam zapytać czy miałeś problem z tą panią ?? trzeba coś z tym zrobić moja pisemna skarga do Dyrekcji nie podziałała . Może jak zbierze sie więcej osób to coś zdziałamy !!!!!!!!!!!
Redakcja 21-02-2011 12:07
Szanowni Państwo, podawanie personaliów osób, z których udziałem toczy się postępowanie karne, jest niezgodne z prawem.
~Mars 21-02-2011 12:26
Magdaleno, tak mieliśmy z tą "Panią" dwukrotnie przyjemność ściąć się. Szczególnie w sytuacji kiedy mój syn miał 40st gorączki i wymiotował. Po kilku próbach udało się dodzwonić do recepcji, gdzie mimo braku miejsc stwierdzono, żeby przyjechać do ośrodka. Na miejscu zostaliśmy przepuszczeni przez innych pacjentów, lecz Pani Doktor powiedziała, że nas nie przyjmie bez rejestracji i wyrzuciła nas z gabinetu. Udało nam się dostać dopiero przed samą 14 kiedy skończyła już przyjmować wszystkich pacjentów.
~Magdalena Rataj 21-02-2011 12:37
do mars ; no my nie mogliśmy czekac mała nam tak ciężko oddychała . Ale do tej "pani" to nie docierało . Tak nie może być my z mężem walczyliśmy żeby córke zbadano a jak ktoś się podda i dojdzie do tragedii???
madzisko1406 21-02-2011 12:53
Szukam ludzi , którym odmówiono rejstracji lub przyjęcia przez panią A.B. Magdalena Rataj
~ 21-02-2011 19:20
mozecie podac imie tej lekarki, nie wolno tylko podawac nazwiska, nikt sie nie bedzie domyslal kto to jest a.b. ach i nie wierze ze artur okazal sie taki nerwowy i stanowczy haha
~Artur Rataj 21-02-2011 19:45
A zkąd ty niby wiesz jak zachowa się człowiek w obronie własnego dziecka. Acha jeszcze jedno to "haha" to raczej nie na miejscu nie uważasz?
~ 24-02-2011 22:13
Na pewno warto się zastanowić jakich lekarzy się zatrudnia w przychodniach,gdyż podpisaną mają umowę z firmami ubezpieczeniowymi, co też rzutuje na te firmy, a ludzie płacą nie małe pieniądze aby być traktowanym godnie. Najwyższsy czas to zmienić!!!!!!!!!!!!!!,- oby nie było za późno.
~lekarka 5-05-2016 5:56
Sterta bzdur wymyślona przez dwóch ludzi kłamstwo nazywających prawdą i wszędzie robiących zadymy
~Ola 12-03-2018 2:13
Niestety i my mielismy okazje poznac dr b. Nigdy wiecej.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group