Piątek, 30 października
Imieniny: Przemysława, Edmunda
Czytających: 661
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

ŚKPR nie sprostał spadkowiczowi z Superligi

Wiadomości: I-liga szczypiornistów
Niedziela, 13 października 2013, 21:47
Aktualizacja: 21:48
Autor: ŚKPR
Fot. archiwum
Kolejny raz w tym sezonie piłkarze ręczni ŚKPR–u Świdnica rozegrali dwie diametralnie różne połowy. Tym razem po dobrej pierwszej i bardzo słabej drugiej odsłonie Szare Wilki przegrały we własnej hali ze spadkowiczem z PGNiG Superligi AZS–em Czuwajem Przemyśl 29:42 (17:18).

Była to trzecia z rzędu przegrana świdniczan. Goście wygrali w pełni zasłużenie, ale swoją wyższość udowodnili dopiero po przerwie. W pierwszej odsłonie kibice przeżywali całkiem spore emocje. Wprawdzie przemyślanie w 9. minucie prowadzili już 7:3, ale Szare Wilki szybko odrobiły straty. Dobra dyspozycja rzutowa Mateusza Piędziaka i Ernesta Jarosza sprawiła, że w 16. minucie na tablicy wyników pojawił się remis 8:8, a zaniepokojony takim obrotem wydarzeń trener rywali Przemysław Korobczak zmuszony był do wzięcia czasu. Po nim trwała zażarta walka, cios za cios. Goście odskakiwali na 2-3 trafienia, ale ŚKPR szybko niwelował dystans. Odważne wejście ze skrzydła Mateusza Chabra i skuteczna kontra Jarosza ustaliły wynik do przerwy na 17:18.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie. Gola dla gości rzucił Paweł Stołowski, szybko odpowiedział Piędziak i było 18:19. Co stało się potem? Trudno powiedzieć – powodów fatalnego przestoju nie potrafili wyjaśnić po meczu ani trener, ani zawodnicy. Czuwaj rzucił sześć bramek z rzędu i w 37. minucie wyprowadził rezultat na 25:18 na swoją korzyść. To wyraźnie podłamało gospodarzy. Rzuty z nieprzygotowanych pozycji, bardzo słaba gra w obronie i nienajlepsza dyspozycja bramkarzy powodowała coraz większą nerwowość na boisku i coraz gorszy wynik. Do tego z boiska z urazem zszedł Jarosz.
Na kwadrans przed końcem gry Czuwaj odskoczył na dziesięć bramek (31:21), a w ostatnich minutach jeszcze powiększył swoją przewagę. Widząc, że zawody są już przegrane trener Krzysztof Terebun puścił do boju młodszych graczy. Szkoda, że swojej szansy na zdobycie pierwszej bramki w I lidze nie wykorzystał Daniel Bieżyński. Przy rzucie karnym zjadły go nerwy.

Krzysztof Terebun (trener ŚKPR-u): Po dobrej pierwszej połowie, w drugiej zagraliśmy bardzo źle. Jestem tym bardziej zły, że zaczęliśmy grać dokładnie odwrotnie niż to sobie zakładaliśmy w szatni. Mówiliśmy sobie, żeby długo i dokładnie rozgrywać swoje akcje, nie spieszyć się z rzutami i nie pozwolić przeciwnikom na odskoczenie. Niestety, straciliśmy sześć bramek z rzędu i zamiast powalczyć o zwycięstwo ponieśliśmy wysoką porażkę

Przemysław Korobczak (trener AZS Czuwaj): Pierwsza połowa wyrównana, w drugiej zdecydowana nasza przewaga. Do przerwy popełniliśmy dużo własnych błędów. Po przerwie zaczęliśmy grać swoje. To dla nas czwarte zwycięstwo z rzędu. Cieszymy się, bo gramy po to, żeby wygrywać. Zobaczymy, jak zaprezentujemy się w kolejnych meczach, gdy zmierzymy się z zespołami czołówki.

Kamil Rogaczewski (zawodnik ŚKPR-u): Nie potrafię powiedzieć, dlaczego tak źle zagraliśmy w drugiej połowie. Na pewno w całym meczu zabrakło nam charakteru w obronie. Przeciwnicy za łatwo zdobywali bramki i praktycznie bezkarnie rzucali z sześciu, siedmiu metrów.

ŚKPR Świdnica – AZS Czuwaj Przemyśl 29:42 (17:18)

ŚKPR:
Pawlak, Gątko, Bajkiewicz – Piędziak (10), Jarosz (4), K. Rogaczewski (4), W. Makowiejew (3), Rzepecki (2), P. Rogaczewski (2), Misiejuk (1), S. Makowiejew (1), Chaber (1), Brygier (1), Węcek, Bieżyński, Motylewski

(skprswidnica.pl)

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group