Wtorek, 27 października
Imieniny: Iwony, Sabiny
Czytających: 581
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

ŚKPR w potężnym dołku, kolejna porażka w arcyważnym boju

Wiadomości: I-liga szczypiornistów
Sobota, 28 lutego 2015, 21:41
Aktualizacja: 22:46
Autor: red.
Fot. archiwum
Niestety po raz czwarty (!) w tym sezonie ŚKPR Świdnica przegrał na własnym boisku różnicą jednego gola. Tym razem punkty ze Świdnicy wywiózł Viret Zawiercie. O końcowym wyniku 26:27 zadecydował rzut bezpośredni po końcowej syrenie. Najskuteczniejszy w tym dniu u gości Tomasz Fugiel miał w tym dniu prawdziwy dzień konia, a przy ostatnim rzucie doszła do tego fura szczęścia...

Przy stanie 26:26 piłkę mieli w rękach gracze z Zawiercia. Akcja została przerwana faulem i wybrzmiała końcowa syrena. Goście mieli jeszcze rzut bezpośredni. Do piłki podszedł właśnie Tomasz Fugiel. Z całej siły rzucił na bramkę. Piłka szczęśliwie przeleciała pomiędzy rękoma stojących w murze najwyższych zawodników ŚKPR-u, uderzyła w poprzeczkę, odbiła się od bramkarza Konrada Gila i wpadła do siatki. Chwilę potem goście odtańczyli dziki taniec radości...

Początek spotkania nie zwiastował wygranej Viretu. Lepiej rozpoczęli świdniczanie, którzy po siedmiu minutach prowadzili 6:2. Goście wyrównali po kwadransie (8:8). Potem znów niezn acznie z przodu był ŚKPR, ale skuteczna gra w końcówce pierwszej połowy Sergiusza Zagały sprawiła, że na przerwę to Viret schodził z przewagą dwóch bramek (16:14).

W drugiej połowie trwała zacięta walka gol za gol, ale goście długo utrzymywali 2-3 bramkowe prowadzenie. W 47. minucie Viret prowadził 23:20, ale wówczas miejscowi poprawili obronę i w 55. minucie po rzucie karnym Kamila Rogaczewskiego doprowadzili do stanu po 23:23. Od tego momentu znów trwała wymiana ciosów, którą ostatecznie z jednym trafieniem więcej zakończyli przyjezdni.

Świdniczanie mogą pluć sobie w brodę, bo chociaż w drugiej części ani przez moment nie byli na prowadzeniu to seryjnie marnowali świetne sytuacja. Inna sprawa, że kilkoma świetnymi interwencjami popisał się bramkarz Viretu Artur Kot.

Po tej przegranej ŚKPR wciąż okupuje miejsce barażowe, ale znajdujący się na bezpiecznej lokacie Viret odskoczył na trzy punkty. Sytuacja w tabeli jest nieciekawa tym bardziej, że topnieje przewaga nad dwoma ostatnimi zespołami. W sobotę dwa punkty dopisali do0 swojego dorobku akademicy z Zielonej Góry.

ŚKPR Świdnica - Viret CMC Zawiercie 26:27 (14:16)

ŚKPR: Gil, Bajkiewicz - K. Rogaczewski 5, Kłoda 5, Pułka 4, Piędziak 3, Krzaczyński 3, Węcek 2, Chaber 2, P. Rogaczewski 1, Dębowczyk 1, Misiejuk, Motylewski

Viret: Ratuszniak, Kot - Fugiel 10, S. Zagała 7, Kosmalski 4, Biernacki 3, Kapral 1, Słodowy 1, Makaruk 1, I. Zagała, Pakulski, Kijowski, Bugaj

Więcej informacji na stronie skprswidnica.pl

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group