• Środa, 16 października 2019
  • Godz. 16:23
  • Imieniny: Ambrożego, Gerarda, Gawła
  • Czytających: 822
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

„Zwierzaki i filcaki”

Wiadomości: Świdnica
Sobota, 13 lutego 2010, 9:35
Aktualizacja: 9:36
Autor: MaS
Fot. Użyczone
Tak nazywały się warsztaty filcowania wełny, które w wczoraj zorganizował ŚOK w sali lustrzanej teatru miejskiego. Dlaczego?

- Bo nie tylko chodzi tu o to, aby sobie coś samemu zrobić. Uczestnicy dowiadują się też, dzięki czemu to powstało i jak żyje, jak się zachowuje zwierzę, które dało początek wełnie – mówi prowadząca warsztaty Agata Kowal-Ruschil, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego „Kowalowe Skały” we Wrzeszczynie koło Jeleniej Góry.

Pani Agata jest właścicielką przeszło stu wrzosówek – małych owiec rzadkiej i chronionej rasy, kiedyś bardzo popularnej w Polsce, a dziś zagrożonej wyginięciem. W latach 90-tych było ich tylko 1500 sztuk. To sympatyczne długowłose zwierzaki o czarnych głowach i nogach. Przed wymarciem uratowała je popularność ich mięsa, które przypomina dziczyznę.

Warsztaty filcowania na mokro zgromadziły 23 osoby i zyskały wymiar międzynarodowy, bo przybyła też pani z Japonii. Okazało się, że do prawidłowego filcowania niezbędne są słomiane maty i... dywaniki samochodowe. – Obojętnie jakiej marki – śmieje się pani Agata. Prace są zawijane w materiał, układane rzędem na matach, maty na dywanikach i wszystko polewa się wrzątkiem. – Chodzi o to, żeby złapać temperaturę – im cieplejsze, tym bardziej się skurczą, czyli sfilcują – tłumaczy instruktorka. Potem matę zwija się w rulonik i „wałkuje”, niczym przy robieniu klusek. Każdy uczestnik – a na jedną wycieraczkę przypada ich prawie ośmiu – musi to zrobić 25 razy. Oczywiście, dorośli wyręczają dzieci. Wszystko trwa około półtorej godziny.

- Tak robi się góralskie stroje – mówi pani Agata. – Oczywiście, teraz już przy użyciu maszyn, a my tu uprawiamy rękodzieło. – Dziś, ponieważ uczestnicy są początkujący, powstaną rzeczy najprostsze - futerały na komórki, które mogą być prezentem na Walentynki, ale na stolikach prezentowane są też bardziej skomplikowane wyroby: torebki, aniołki, choinki, Mikołaje. Da się to zrobić w domu? – Tak, tylko trzeba mieć wrzosówki – śmieje się pani Agata.

Jedną z grup stanowią dziewczyny ze Świdnicy – Hania, Karolina, Dorota, Ola, Ada i Paulina. Okazuje się, że jest tylko dwóch panów, a jeden z nich ma osiem lat. Drugi, pan Krzysztof ze Stowarzyszenia „Kanon” w Świdnicy, zainteresował się filcowaniem jako techniką artystyczną do późniejszego wykorzystania. – Jak wszedłem, to się wystraszyłem, że to może impreza tylko dla kobiet – żartuje.

- W zimie jeżdżę do szkół i domów kultury, a latem robię zajęcia u siebie na miejscu, już trzeci rok – opowiada o swojej pasji pani Agata. – To jest bardzo dobra terapia zajęciowa dla chorych dzieci, albo tych z ADHD, wyciszają się. Wczoraj w Szklarskiej Porębie siedmioletni chłopiec oświadczył mi: „Ja się wcale tu nie nudzę!”. Dzieci fascynują owce, rzadko mają okazję widywać z bliska takie zwierzęta. Pytają mnie: „A dlaczego ona ma plastikowe kopytka i różki?”. Teraz, na Dzień Kobiet, organizujemy „Filcowanie przy kominie”. Będziemy robić torebki.

Już po wałkowaniu – z materiału wyłaniają się futerały oryginalnie ozdobione pasemkami kolorowej wełny, które podczas filcowania przykleiły się do nich i utworzyły wzór. W ornamentyce dominują serduszka.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group