• Poniedziałek, 9 grudnia 2019
  • Godz. 3:48
  • Imieniny: Joanny, Leokadii, Wiesława
  • Czytających: 778
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Eugeniusz Skarupa – Walczy o siebie i innych

Wiadomości: Region
Wtorek, 22 kwietnia 2014, 12:39
Aktualizacja: Poniedziałek, 19 maja 2014, 22:38
Autor: Ina
Fot. Ina
Rodowity wałbrzyszanin, trener II klasy LA, mistrz świata w podnoszeniu ciężarów oraz wicemistrz Igrzysk Paraolimpijskich w Arnhem. Ponadto, a może przede wszystkim – działacz w sprawach osób z niepełnosprawnością, który w ostatnim czasie wydał książkę pt. „Upośledzone życie”. O codzienności, chęci działania i pomocy – Eugeniusz Skarupa. – Sport sprawił, że potrafię walczyć o swoje. Zacząłem się dawać wciągać w różne organizacje, bo kto może lepiej zrozumieć takich ludzi – tłumaczy.

- Skąd w Panu tyle determinacji?

- Podczas jednego z wyjazdów zobaczyłem, jak wygląda życie na Zachodzie, że osoba z niepełnosprawnością może być nie tylko pełnoprawnym obywatelem, ale także człowiekiem cenionym. Chciałem zrobić coś w Polsce. I to mi poniekąd wyszło. Choć to wszystko dzieje się zbyt wolno. Dziś trochę żałuję, że kiedy proponowano mi, żebym został - nie zdecydowałem się.

- Co Panu przeszkadza w dzisiejszym świecie?

- Boli mnie brak empatii. Ludzie niepełnosprawni są chowani. To jest mentalność, którą przejęliśmy od poprzednich pokoleń. Choć obecnie mówi się o tym problemie więcej niż kiedyś - nie przekłada się to na jakość życia. Wiem, że tematy starości, śmierci, niepełnosprawności to niewygodne tematy, ale one są elementami naszego życia. Nie wszystko jest piękne, ładne. Chciałbym, żeby ktoś chciał skorzystać z mojej wiedzy. Kiedyś się to robiło, dzisiaj tego nie ma.

- Jakie jest zatem źródło problemu?

- Brak wiedzy i wiedza fałszywa, która idzie w świat. W konsekwencji ludzie nie chcą podać ręki, bo myślą, że się zarażą. Kiedyś współpracowałem z człowiekiem, który 15 lat pracował z osobami z niepełnosprawnością. Zorganizowałem imprezę sportową. Jedną z konkurencji była jazda na wózku z przeszkodami. Wszyscy dobrze się bawili, dopóki ten kolega nie zaznaczył, że on sam nie usiądzie na wózku, bo nie ma ochoty się nim zarazić. To jest dopiero kalectwo. A jeśli jeszcze ludzie przekazują taką wiedzę dalej – strach się bać.

- Czy ludzie zauważają problemy osób z niepełnosprawnością?

- Niektórym się wydaje, że to nie jest takie trudne. Ale przykładowo… Dostajemy po 500 zł i idziemy kupić odkurzacz. Czy jest jakiś problem? Teoretycznie nie. Ale praktycznie – ja tego sprzętu sam ze sklepu nie wyniosę, bo jak? A w domu też potrzeba kogoś, kto odkurzy. Kilka dni temu – podczas spotkania - jedna z pań powiedziała, że przeczytała moją książkę, ale wcześniej, choć wielokrotnie mnie widziała, nigdy nie uświadamiała sobie, że ludzie niepełnosprawni mają takie problemy. Nie obnoszę się z tym. Staram się żyć normalnie i nie zakłócać spokoju innym. Ja jestem z natury uśmiechnięty, wesoły, ale to nie zawsze jest takie zupełnie spontaniczne, bo te problemy są.

- Jest Pan zadowolony z życia?

- Tak. Czuję się spełniony. Osiągnąłem - jako człowiek – w zasadzie wszystko. Byłem żonaty, mam dwoje dzieci, ukończyłem studia. Choć w sposób inny - niż ma to wszystko przeciętna osoba. Za często oceniano mnie i moją wartość przez pryzmat jakości mojego chodzenia. Chciałbym kiedyś napisać książkę i pokazać, że jednak udało się coś zrobić, że ludzie patrzą inaczej, inaczej myślą.

- O czym Pan marzy?

- O spokoju. Gdy tylko robi się ciepło, idę w pola, żeby spotykać jak najmniej ludzi. Siadam na rower i wyjeżdżam poza obejścia ludzkie. Musiałem nauczyć się jeździć moim rowerem rehabilitacyjnym po schodach, krawężnikach, bo tak jest łatwiej. Jeżdżę w miejsce, gdzie wiszę godzinę na poręczy i słucham strumyka. Od paru lat moim towarzyszem w tym milczeniu jest pies. Nie wiem, co to za pies, ale początkowo on się mnie bał i ja się bałem. A teraz, kiedy już się poznaliśmy, zawsze tam czeka. Jestem już zmęczony. Dostałem propozycję przeniesienia się do Zielonej Góry i poprowadzenia tam grupy niepełnosprawnych. Ale sam muszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jeszcze chce.

- Czego zatem można Panu życzyć?

- Życzliwości i mądrości wokół mnie. Uważam za wielką życiową mądrość, jeśli człowiek nie boi się spytać człowieka mądrzejszego. Nie bójmy się pytać, a ja nie będę na tym robił żadnego interesu. Postaram się przekazać tyle, ile mogę.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group