Środa, 28 października
Imieniny: Szymona, Tadeusza
Czytających: 598
Zalogowanych: 0
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Wojtek – zachowuje się jak szaleniec, a chory nie jest

Wiadomości: Świdnica
Poniedziałek, 23 maja 2011, 11:12
Aktualizacja: 19:18
Autor: KO
Wojtek na dachu – niedziela, 22 maja.
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Znów trzydziestoośmioletni Wojtek dał popis – wczoraj ok. godz. 20 wdrapał się na komin wentylacyjny trzypiętrowej kamienicy, skąd skoczył na dach budynku poczty przy pl. Grunwaldzkim. Tu groził, że skoczy na ziemię. Odwieziono go po akcji na oddział psychiatryczny, podobnie jak 2 maja po tym, jak biegał z nożem po torach. Problem w tym, że Wojtek chory psychicznie nie jest....

Zgłoszenie świdnicki dyżurny policji otrzymał wczoraj o godz. 20.23. Ktoś zadzwonił i poinformował o mężczyźnie siedzącym na dachu. Okazało się, że to Wojtek – ten sam, który 1 maja na kilka godzin wstrzymał ruch pociągów biegając z nożem po torach w okolicy ul. Przyjaźni. Wtedy z Wojtkiem do godz. 1.15 negocjowali dwaj negocjatorzy ze świdnickiej policji, tym razem wezwano dwóch negocjatorów z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

I trzydziestoośmioletni Wojtek znów zrobił show. Krzyczał, że się zabije. Negocjował z policjantami. Robił im nadzieje, że sprawa za chwilę się skończy i znów wracał na swoje miejsce. Spacerował po gzymsie. Bo on tak może całą noc...

Na miejscu znów pojawiło się kilkunastu policjantów. Straż pożarna. Pogotowie. Wojtek jakby sobie tego życzył. Aby wszystkie służby były na miejscu, aby świdniczanie mogli go oglądać w akcji. Choć momentami mówił jak zupełny szaleniec, to były też chwile, gdy zdawał się racjonalne myśleć. Jak w niedzielę, 1 maja, gdy usadowił się na moście kolejowym nad Bystrzycą i krzyczał: „Po co tu karetkę wezwaliście, ona może być potrzeba, gdy gdzieś komuś stanie się krzywda”.

Tym razem występ Wojtka zakończył się o jego kapitulacją o godz. 1.44 – już dziś, kiedy to sam zszedł z dachu. Miał 0,40 promila alkoholu w organizmie. Znów został przewieziony na Oddział Psychiatryczny Zamknięty Szpitala Specjalistycznego im. dra Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu. Jak w nocy z 1 na 2 maja.

Wtedy Wojtek wypisał się, wypisze się zapewne też teraz. Nie można go zatrzymać, bo...

- Pacjenta można zatrzymać na oddziale wbrew jego woli, gdy zachodzą dwie przesłanki: gdy zagraża życiu i zdrowiu swojemu lub innych i gdy jest osobą chorą psychicznie, a ten pacjent chory psychicznie nie jest - mówi lek. med. Wojciech Marcinowicz i zastrzega, że żadnych bliższych informacji o stanie zdrowia pacjenta zdradzić nie może.

Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego mówi wyraźnie, że przyjąć do szpitala psychiatrycznego można osobę chorą psychicznie bez jej zgody tylko wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. Natomiast „osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie, może być przyjęta bez zgody wymaganej w celu wyjaśnienia tych wątpliwości”, przy czym pobyt w szpitalu nie może trwać dłużej niż 10 dni.

Co do Wojtka psychiatrzy z Wałbrzycha wątpliwości nie mają – chory psychicznie on nie jest. Skoro jest poczytalny, to może się nim zająć wymiar sprawiedliwości.

Wieczorem 1 maja Wojtek groził nożem policjantom i rzucał kamieniami w szynobus oraz w ludzi stojących pod nasypem kolejowym. Wczoraj znów przez chwilę czymś rzucał z dachu. Miejmy nadzieję, że Temida dopadnie go, zanim zrobi komuś krzywdę.

***
Zobacz koniecznie:

* Szaleniec z nożem na torach, poniedziałek, 2 maja 2011, godz. 6.59,
* Koszty akcji szaleńca – na razie niewielkie, sobota, 7 maja 2011, godz. 16.02.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (19) Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2020 Highlander's Group