• Wtorek, 15 października 2019
  • Godz. 1:39
  • Imieniny: Jadwigi, Teresy, Florentyny
  • Czytających: 801
  • Zalogowanych: 0
  • Niezalogowany | Zaloguj | Rejestracja

Everybody needs somebody – 25 lat świdnickiego bandu

Wiadomości: Świdnica
Niedziela, 9 stycznia 2011, 0:16
Aktualizacja: Niedziela, 9 stycznia 2011, 17:41
Autor: KO
Fot. Wiktor Bąkiewicz
Jubileuszowy koncert Sonny Blues Band otworzył gość: Gienek Loska (którego niedawno mogliśmy oglądać w TVN–owskim „Mam Talent!”) z piosenką – ni z gruchy, ni z pietruchy, jak sam powiedział – w języku wschodniosłowiańskim. A później już cały świdnicki band brawurowo zagrał przebój innego bandu bluesowego: „Everybody needs somebody” grupy Blues Brothers Band.

Ale zanim wczorajszy jubileusz zespołu oficjalnie się rozpoczął, wokalistka Małgorzata Ochenduszko zaprosiła widzów zgromadzonych w świdnickim teatrze do obejrzenia filmu o dzielnej dziewczynce. Ta dziewczynka to czteroletnia Karolinka, której rodzice zbierają pieniądze na leczenie jej nóżki (więcej o Karolince w relacji z koncertu charytatywnego, który przed Bożym Narodzeniem dała studencka grupa All for Him - zobacz tutaj - tu też dane do konta fundacji, na które możemy przekazać 1 procent podatku dla dziewczynki). W holu teatru wczoraj stała puszka, do której można było wrzucać datki na leczenie Karolinki.

- Dzisiejszy koncert nie odbyłby się, gdyby nie pracownicy Świdnickiego Ośrodka Kultury - powiedziała Małgorzata Ochenduszko. - Ten koncert jest dedykowany tym, którzy nam pomagali i muzykom, którzy przewinęli się przez zespół. A było ich niemało.

Ćwierć wieku temu powstała grupa Sonny Blues. Jak to było? - Dwóch kolegów na podwórku spotkało się, polubiło. Stwierdzili, że życie bez muzyki byłoby nudne - opowiedziała Małgorzata Ochenduszko. - To byli Romek Bednarz i „Cuca”, Robert Kuczek.

Pierwszy koncert Sonny Blues Band miał miejsce na parkingu przed zamkiem Książ. A później koncertów było wiele, sporo w ŚOK-u, na Rawie Blues. Zespół był gospodarzem imprezy Bluesmania. Pod koniec lat osiemdziesiątych zagrał z grupą Dżem.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (41) Dodaj komentarz

~ 9-01-2011 0:22
ta pani która jest solistka kompletnie sobie nie poradziła z tremą
~ 9-01-2011 0:32
super koncert, świetnie grali :) pan Gienek był najlepszy, wokalista z energią i charyzmą ;) mała uwaga, pani Małgorzata choć ma ładny głos, powinna poćwiczyć wymowę angielską bo troszkę kaleczyła :(
~ 9-01-2011 0:34
3, 12, 15, 17 super foty :)
~kostek 9-01-2011 8:03
niestety kto zna temat ten wie ze to nie byl Sony Blues (przez jedno n)
~f(un)nka 9-01-2011 8:32
Koncert był poswiecony muzykom którzy przewineli sie przez zespól przez ostatnie 25 lat. Widzowie mogli dowiedzieć się, ze w tym okresie w zespole grali Cuca i Romek, mogli również obejrzeć dokumentację fotograficzną tego okresu składającą się z 2 (słownie: dwóch) zdjęc. Więc gdzie ci muzycy i gdzie ich zdjecia i koncerty z 25 letniej kariery zespołu... A może to nie ten zespol/ Bo jak mój przedmowca sugeruje był kiedys taki zespoł SONY BLUES ii odnosił znaczące sukcesy.
~hania 9-01-2011 10:51
ja sie nie znam na blusie ale mi sie bardzo podobalo i milo spedzilas czas.
~ 9-01-2011 10:58
"Everybody needs somebody" trafione ! a ta kapela potrzebuje nowe solistki, albo tego pana co tak charyzmatycznie śpiewał,bo ta pani to taka śnięta rybka
~Darek Szpak 9-01-2011 11:11
Byłem na koncercie zespołu Sonny Blues Band (SBB) 8 stycznia 2011 roku i traktując to widowisko jako koncert było całkiem fajnie. Wielki ukłon w stronę Romka Bednarza za to, że jego kilkuletnie zabiegi doprowadziły to powstania tej wspaniałej orkiestry. Brzmiało to bardzo dobrze a w niektórych miejscach wręcz doskonale. Romek również namawiał mnie na granie w tym zespole – odmówiłem bo wiem, że co miałem zagrać i zaśpiewać to już zagrałem i zaśpiewałem. Jeżeli miałbym wczorajsze widowisko potraktować jako 25-lecie to powiem że jestem zniesmaczony, ponieważ o historii to tam nic nie było. Już lepiej było tylko zagrać i nic na temat historii nie mówić. Skoro jednak ktoś wpadł na pomysł aby wspomnieć o historii to ja czuję że muszę tutaj parę kwestii wyjaśnić i sprostować. Robię to przez wzgląd na nieżyjącego Roberta Kuczka i innych muzyków, którzy przewinęli się przez zespół a o których nikt na tej uroczystości nie wspomniał. Na początek kilka faktów porządkujących. „Początki zespołu sięgają roku 1987…” to fragment informacji ze strony zespołu ( http://sonnyblues.pl.tl/HISTORIA.htm ) i taka sama informacja podana jest na stronie - http://www.rock.swidnica.pl/joomla/content/view/234/26/ jak nie trudno policzyć, że wg tej informacji w 2011 upłynęło 24 lata czy ktoś wie o co tutaj chodzi…? Ja wiem i o tym opowiem W roku 1987 przybyłem do Świdnicy. Czy to zbieg okoliczności czy prawdziwa historia i dlaczego ta data pasuje do informacji na stronie o początkach zespołu? (o tym w dalszej części) Po pewnym czasie spotkałem się z muzykami zespołu SONY - tak wtedy nazywała się formacja, która grała bardzo ostre i widowiskowe boogie a jej główny człon stanowił Robert Kuczek ”Cuca” i Roman Bednarz potem dołączył do nich perkusista Mariusz Paduszyński „Pajdo”. Liderem i założycielem SONY był Robert Kuczek i to on wymyślił te nazwę, tak przynajmniej twierdził. Skoro mowa o historii to pytanie: Skąd wzięła się ta nazwa? Wiem o tym ja i powinien wiedzieć Romek – może jakiś konkurs z nagrodami, za prawidłową odpowiedź? Idąc tym tropem zespół SONY powstał przed rokiem 1987 i gdyby istniał to prawdopodobnie obchodziłby 25 lat swojego istnienia. Ten fakt jest chyba znaczący i tłumaczy w jakiś sposób to 25-lecie. „Dobrze się rośnie na starych korzeniach” – tak powiedział do mnie po koncercie Piotrek Mazurkiewicz - wieloletni opiekun zespołu – manager. Kawał historii zespołu Sony Blues związana jest właśnie z nim… cdn jeżeli będzie taka potrzeba Jeśli są czytelnicy zainteresowani historią SONY BLUES chętnie ją opowiem i tu prośba do osób które maja jakiekolwiek materiały związane z historią SONY BLUES o kontakt na adres szpdarek@interia.pl
~Darek Szpak 9-01-2011 11:34
Byłem na koncercie zespołu Sonny Blues Band (SBB) 8 stycznia 2011 roku i traktując to widowisko jako koncert było całkiem fajnie. Wielki ukłon w stronę Romka Bednarza za to, że jego kilkuletnie zabiegi doprowadziły to powstania tej wspaniałej orkiestry. Brzmiało to bardzo dobrze a w niektórych miejscach wręcz doskonale. Romek również namawiał mnie na granie w tym zespole – odmówiłem bo wiem, że co miałem zagrać i zaśpiewać to już zagrałem i zaśpiewałem. Jeżeli miałbym wczorajsze widowisko potraktować jako 25-lecie to powiem że jestem zniesmaczony, ponieważ o historii to tam nic nie było. Już lepiej było tylko zagrać i nic na temat historii nie mówić. Skoro jednak ktoś wpadł na pomysł aby wspomnieć o historii to ja czuję że muszę tutaj parę kwestii wyjaśnić i sprostować. Robię to przez wzgląd na nieżyjącego Roberta Kuczka i innych muzyków, którzy przewinęli się przez zespół a o których nikt na tej uroczystości nie wspomniał. Na początek kilka faktów porządkujących. „Początki zespołu sięgają roku 1987…” to fragment informacji ze strony zespołu ( http://sonnyblues.pl.tl/HISTORIA.htm ) i taka sama informacja podana jest na stronie - http://www.rock.swidnica.pl/joomla/content/view/234/26/ jak nie trudno policzyć, że wg tej informacji w 2011 upłynęło 24 lata czy ktoś wie o co tutaj chodzi…? Ja wiem i o tym opowiem W roku 1987 przybyłem do Świdnicy. Czy to zbieg okoliczności czy prawdziwa historia i dlaczego ta data pasuje do informacji na stronie o początkach zespołu? (o tym w dalszej części) Po pewnym czasie spotkałem się z muzykami zespołu SONY - tak wtedy nazywała się formacja, która grała bardzo ostre i widowiskowe boogie a jej główny człon stanowił Robert Kuczek ”Cuca” i Roman Bednarz potem dołączył do nich perkusista Mariusz Paduszyński „Pajdo”. Liderem i założycielem SONY był Robert Kuczek i to on wymyślił te nazwę, tak przynajmniej twierdził. Skoro mowa o historii to pytanie: Skąd wzięła się ta nazwa? Wiem o tym ja i powinien wiedzieć Romek – może jakiś konkurs z nagrodami, za prawidłową odpowiedź? Idąc tym tropem zespół SONY powstał przed rokiem 1987 i gdyby istniał to prawdopodobnie obchodziłby 25 lat swojego istnienia. Ten fakt jest chyba znaczący i tłumaczy w jakiś sposób to 25-lecie. „Dobrze się rośnie na starych korzeniach” – tak powiedział do mnie po koncercie Piotrek Mazurkiewicz - wieloletni opiekun zespołu – manager. Kawał historii zespołu Sony Blues związana jest właśnie z nim… cdn jeżeli będzie taka potrzeba Jeśli są czytelnicy zainteresowani historią SONY BLUES chętnie ją opowiem. tu prośba do osób które maja jakiekolwiek materiały związane z historią SONY BLUES o kontakt na adres szpdarek@interia.pl Przepraszam za powtórkę ale zrobiłem odstępy żeby było czytelniej i dodam w takim razie trochę o historii W 1987 roku pospieraliśmy się z Robertem. Ja chciałem żeby on grał w moim zespole pod moja nazwą a On chciał żebym ja grał w jego zespole SONY. Pamiętam powiedziałem wtedy, że nie będę grał z nim boogie bo ja gram "bluesa Chicago" i mam już za sobą koncerty na Rawie Blues i występy ze swoim zespołem obok "Obstawy Prezydenta" i innych zespołów bluesowych. Kompromisem było założenie kapeli SONY BLUES - oznaczało to koniec boogie i tzw."niemieckiego bluesa" była jesień 1987 roku. Koncepcję zespołu omawialiśmy na wzniesieniach za Osiedlem Młodych...
~ 9-01-2011 12:13
przepraszam, ale to nie wyglądało jak 25lecie tylko jak zwykły koncert, brakowało mi oprawy
~Darek Szpak 9-01-2011 13:04
Dlatego historia będzie teraz: W 1987 roku pospieraliśmy się z Robertem. Zostało jego-SONY i moje-BLUES - oznaczało to koniec boogie i tzw."niemieckiego bluesa" była jesień 1987 roku. ZESPÓŁ TO JEGO PIOSENKI UTWORY I PRZEBOJE...może dzisiaj usłyszę jakiś kawałek zespołu SONY BLUES np. "Popatrz taka mała" albo "Moja ślubna..." lub "Nie wiem czemu jeszcze tańczę"
~Darek Szpak 9-01-2011 16:52
czyli Sony Blues o którym napisano na w/w stronach internetowych faktycznie powstał w 1987 bo od tego momentu zaczął, dzięki moim zabiegom, grać bleusa wielkomiejskiego o dokładniej odmianę "Chicago" Jest rok 1988 - na skutek nieporozumień między Robertem i Romkiem z zespołu odchodzi Romek (Romek jeszcze wróci) jego miejsce zajmuje "Kaba" Janusz Karwowski, na pianinie, piękne solówki, zaczyna grać Anna Dzwolak a managerem zostaje Piotrek Mazurkiewicz. Ten skład to 3 mocne osobowości: Rober, Janusz i ja - ZACZYNA SIĘ OKRES NAJWIĘKSZEJ ŚWIETNOŚCI ZESPOŁU - latem udaje mi się namówić Roberta aby zapisał się do szkoły w której ja jestem (obecnie III liceum - wtedy SN) a jesienią mamy już kolejną zmianę "Artek" kolega z klasy Roberta i mój serdeczny przyjaciel Artur Matysiak zaczyna pobierać ode mnie lekcje ideologii bluesa chicagowskiego i zastępuję Annę (grać to ten człowiek umie oj umie) cdn...
~Darek Szpak 9-01-2011 17:16
tekst nie daje się formatować więc dla czytelności pisze po kawałku w nowych komentarzach.............................Pajdo, Kaba i Artek robią taką sekcję rytmiczną, że jej brzmienie zwala z nóg wielu i nie chodzi o wiernych fanów, którzy jeżdżą z nami na wszystkie koncerty, lecz o znane osobowości ze świata rozrywki a Piotrek Mazurkiewicz załatwia wszystkie sprawy związane z CENZURĄ (a takie były czasy wtedy) i niesamowitą ilość koncertów bo 3 koncerty w weekend a właściwie w 2 dni to trochę dużo a Piotr szaleje i dochodzą koncerty w tygodniu - "zarywamy szkołę" jesteśmy zmęczeni ale koncertujemy i zaczynamy zarabiać i to całkiem niezłe pieniądze...cdn
~Darek Szpak 9-01-2011 17:37
...swoją super sekcję rytmiczną ćwiczę sam, czegoś takiego jeszcze nie było... doprowadzam do tego że w tygodniu są 3 próby: jedna próba sekcja rytmiczna, jedna bez instrumentów - ćwiczymy podział na głosy, chórki i jedna cały skład - uczymy się ruszać na scenie ...a moja sekcja to cudo, wystarczy że Kaba ruszy palcem w bucie a Pajdo już wie o co chodzi, reagują już na wszystko ...i dopiero wtedy Cuca i ja mogliśmy zacząć swoją zabawę - swobodny muzyczny dialog, który wyglądał na koncernach bardzo widowiskowo - teraz dodać do tego super sekcję i odjazd to dopiero był "Pociąg do Chicago" (nawiasem pisząc jest to "wolno" tłumaczony tekst wokalisty zespołu Ostatnie Takie Trio a nie jak usłyszeliśmy na koncercie "interpretacja Sony Blues")....być może Pajdo i Kaba za mocno poznali swoje charaktery, bo ich kłótnia o "głupi akcent w jakimś kawałku" zakończyła się tym że Pajdo odszedł a jego miejsce zajął "Indianin" Marek Rzepka. Znowu musiałem zaczynać od początku z sekcją - w swej dobroci Pajdo przekazał swoją wiedzę Markowi więc było trochę lżej ...cdn ale już nie dzisiaj postaram się dopisać resztę historii tego zespołu
~ 9-01-2011 18:48
I właśnie przez takie akcje jak ta wyleciałeś z kapeli Dareczku. To nie ty ją stworzyłeś. A wszelkie zaszczyty mają spływać na ciebie. A gdzie byłeś jak Robert powiedział stop.
~ 9-01-2011 19:03
polskie piekiełko..........
~ 9-01-2011 19:30
Mnie głos wokalistki się spodobał. Ustawiony, otwarty, dobry technicznie; może mało pasuje do "brudnych" utworów, chwilami było słychać, że w raczej w muzyce klasycznej czy do niej zbliżonej mogła by najwięcej pokazać. Jedyna wada wokalu, to ten angielski do podszkolenia. Posłuchałbym jej jeszcze, ale w szerszym repertuarze.
~Darek Szpak 9-01-2011 20:09
cytat: "A gdzie byłeś jak Robert powiedział stop"...powiem tak: 1. nie wiem o czym piszesz 2. Sony Blues wtedy - to były indywidualności=każdy chodził swoimi ścieżkami a na scenie stanowiliśmy jedność i to była siła tego układu= musieliśmy od siebie odpoczywać 3. nigdy nie odważyłbym się na to żeby kogoś oceniać 4. piszę o historii, która znam - to fakty 5. zachęcam do polemiki ze mną tylko członków zespołu - na inne sensacyjne zaczepki nie odpowiem 6.teraz wyjątek: i odpowiedź na pytanie: zawsze byłem (w tych pięknych czasach) tam gdzie chciałem a z kapeli nigdy nie wyleciałem i nie jestem ani nigdy nie byłem właścicielem niczego (licencja Open) Proszę nie myśleć że historia o Romku się już skończyła - ona się dopiero zacznie (wielki ukłon w stronę Romka Bednarza z mojej strony znowu), niedługo zacznę drugi rozdział w historii zespołu (teraz mamy już trzeci)
~ 9-01-2011 20:12
Panie Darku a czy wczoraj był Pan na koncercie ? a jeśli tak to jako kto ? widz? czy muzyk?
~Darek Szpak 9-01-2011 20:20
Tak. Byłem. Jako anonimowy widz - nie ma to większego znaczenia i tak jak już pisałem, podobało mi się to widowisko - jako koncert.
~Darek Szpak 9-01-2011 20:42
1,5 roku w doskonałej formie i na pełnych obrotach i NIC - co znaczy nic? wiele znaczących sukcesów, (graliśmy nawet akustycznie - co w latach 90 stało się modą) ile można czekać w takiej formie...doszliśmy z Cucą do wniosku już nic więcej się nie uda zrobić...Cuca powiedział: Wolę grać gdziekolwiek niż czekać... skończył szkołę, wyjechał - dojeżdżał jeszcze na próby ale obaj wiedzieliśmy że najlepsze już za nami... To był rok 1989 lub 1990.......Przez te dwa lata nie było dla nas rzeczy niemożliwych
~ 9-01-2011 20:50
to się nadaję na jakąś książkę, dziwi mnie , że inni muzycy z tej kapeli milczą, i tylko jeden darek ma coś do powiedzenia
~Darek Szpak 9-01-2011 20:54
Tak. Byłem. Jako anonimowy widz - nie ma to większego znaczenia i tak jak już pisałem, podobało mi się to widowisko - jako koncert.
~aga zona 10-01-2011 1:04
same obludy zazdrosnego pseudo gitarzysty ktory dziwnym trafem nic nie pisze o swoich wkladach alkoholowych w latach 87/89.jestem naocznym i jedynym swiadkiem ze zespol powstal w latach 85/86 zanim przyjechal ze wsi pan o przepraszam jeszcze wtedy nie pan .ogromnym nietaktem jest podpieranie sie na zmarlym czyli cuca ktory i tak wiadomo ze nic juz nie powie. Jezeli tak swietnie pamieta historie tego zespolu to dlaczego nie wspomnial o opluciu dziecka w wieku szkolnym ktory powiedzial mu dzien dobry a pan gitarzysta mu w ten sposob odpowiedzial. Duzo by mozna bylo przytaczac takich przykladow incydentow alkoholowych.Z jednym sie zgadzam z panem gitarzysta co do nauczania ideologii bluesa chicagowskiego bo byly to lekcje o piciu wina przy muzyce bluesa chicagowskiego.? Znam historie tego zespolu o wiele lepiej niz ten pan wiec jak ktos chce i jest zainteresowany to opisze to wszem i wobec dziekuje.
~Darek Szpak 10-01-2011 8:29
Jak wspomniałem nie będę odpowiadał na tego typu zaczepki ale zrobię drugi wyjątek... a dla przypomnienia już wcześniej napisałem że Romek proponował mi udział w nowej kapeli i odmówiłem i nie jestem zazdrosny..... oraz że zespół SONY powstał przed rokiem 1987 czyli przed moim przyjazdem .....i na pewno moim zamiarem nie było opisywanie tego co kto jadł i pił oraz z kim tańczył o czym rozmawiał........................................do opowiadania historii chciałem zachęcić jeszcze parę osób.........widzę że niepotrzebnie bo Agnieszka zaczyna pluć i mi plucie zarzuca....DRUGA CZEŚĆ TEJ HISTORII TO POWRÓT ROMKA BEDNARZA I JEGO CIĄGŁE ZABIEGI, POZYSKIWANIA NOWYCH MUZYKÓW - WSZYSTKO PO TO ABY ZESPÓŁ ISTNIAŁ (TO CO ZROBIŁ ROMEK TO 2/3 HISTORII TEGO ZESPOŁU) niestety Agnieszko jestem zdziwiony tym, że nie pozwalasz mi tego opisać i przypomnę że 3 etap historii zespołu toczy się już bez mojej obecności - nie jestem niezastąpiony i doskonale o tym wiem nie żywię do nikogo żadnej urazy i przypomnę że koncert był świetny - kapela jest w doskonałej formie
~Darek Szpak 10-01-2011 10:41
i dodam że, nigdy nie pokusiłbym się o opisywanie historii gdyby na koncercie zespół nie przedstawił swojej dziwnej wersji historii. Zdaje sobie sprawę z tego że moja pamięć i subiektywny punkt widzenia mogą niedokładnie te historię opisywać...... Romek ma pełne prawa do kontynuacji działalności kapeli i to nie podlega dyskusji, ponosi też odpowiedzialność za przekazanie w miarę możliwości prawdziwej historii zespołu - a tej nie było..... więc już króciutko (bo Agnieszka zna tę historię lepiej) w roku 1989/1990 (jak się nie mylę) w kapeli grał już Romek a "Indianin" emigrował i wrócił chyba "Pajdo" zwany już wtedy "Kramerem". Marzeniem Romka był klub i w nieco późniejszym terminie Romek w założył klub bluesowy (były stoliki, nastrojowe oświetlenie i wszystko co trzeba). W kapeli na pianinie pojawił się MICHAŁ a na perkusji TARAN i dalej proszę aby pisała Agnieszka......ona zna różne smaczki
~ 10-01-2011 15:00
znam a jakze.szlak cie trafia ze zostales pominiety na tymze konercie trzebabylo poprostu grac a nie wymyslac teraz z zazdrosci wyssane z palca historie.nawet najblizsze ci osoby maja cos na sumieniu tzn wtedy mialy ale po co to teraz rozgrzebywac.nie rozumiem co toba kieruje skoro posuwasz sie do takich klamstw i jeszcze zachecasz innych do czytania tego.pamietaj i zrozum to w koncu ze sonny blues nie powstal z twojej inicjatywy tylko dwoch rodowitych swidniczanin cucy i romka a ty zostales tylko poproszony o wspolprace z nimi co najlepiej temu zespolowi nie wyszlo mam na mysli dyktatorskie zapedy twoje darku szpaku.lubiles juz wtedy dominowac i teraz poprostu cie rozsadza najzwyklejsza zazdrosc.tak to ja znam najlepiej historie tego zespolu bo on powstawal razem zawiazujaca sie znajomoscia z zalozycielem sonny blues .ty byles jedynie pionkiem ktory cos tam wniosl nie tylko sama muzyke.skoro sie tak dobrze rozumiales z kaba i pajdo to czemu to nie przetrwalo ,dziwne to.ja tez goraco zapraszam do poznania prawdiwej historii sonny blues a nie ulozonej przez zazdrosnego bylego muzyka pod siebie tak jak jemu pasuje
~RODZINKA 10-01-2011 15:31
I NA TYM KONIEC TEGO GLUPIEGO SPORU .NAUCZYCIEL A TAKI NIEPOWAZNY
~Darek Szpak 10-01-2011 16:33
Nie ma żadnego sporu... tak przykro mi, że zostałem pominięty...to prawda że byłem jedynie gościem w tym zespole...i nie ja założyłem ten zespół, bo istniał już wcześniej... i przykro mi też z tego powodu, że nikt jasno nie zaznaczył wielkiego wkładu Romka (z całym szacunkiem dla tego człowieka), bo gdyby nie Romek to nie byłoby już tej Kapeli - takie jest moje zdanie i takie zawsze było I NA TYM KONIEC TEGO NIEPOROZUMIENIA. Życzę zespołowi samych sukcesów i piszę to bez przekory...jeżeli kogoś uraziłem to na pewno ni celowo i ...jeszcze raz: dużo sukcesów i koncertów dla całej kapeli
~artur 10-01-2011 22:30
najlepsza byla na koncercie pani pianistka bodajze beata przepraszam nazwiska nie pamietam.nie dosc ze uroda nie grzeszy to wzieta zostala do zespolu chyba tylko po to zeby zapelnic miejsce na scenie.w blusie to ona nie jest dobra poprostu nic a nic lepiej niech tylko naucza dzieci
~ 10-01-2011 22:34
fajna dupa z tej nowej wokalistki sony blues chyba sie z nia umowie ale co na to kierownik
~Darek Szpak 11-01-2011 6:36
I na koniec jeszcze fakty a tych już nie da się zmienić...."Agnieszka żona" (nie moja) popluwała już prawie wszystkich a szczególnie moja osobę...,,Ja nie obrażam i nie wyzywam tutaj nikogo.......Jakoś nie przypominam sobie aby Aga grała w zespole......Mój 8-9 letni pobyt w zespole jako "pionka" czy "pseudo gitarzysty" "nauczyciela" "dyktatora" (jak twierdzi liderka Agnieszka), czyli okres w którym "szkodziłem zespołowi" związany jest z największymi sukcesami tego zespołu: wiele rożnych koncertów, nagrania w Polskim Radiu, Rawa, występy w znanych polskich klubach jak Akwarium i Rura, gościnne występy w Białymstoku w klubie Skiby, czołowe pozycje w wielu konkursach, udział w wielu festiwalach np.: Letni Maraton Gwiazd, OMPP - byliśmy "w złotej 10" - 10 najlepszych, trasy koncertowe ze znanymi wykonawcami itp...itd...Na dobre z zespołem pożegnałem się chyba w 1995 lub 1996 roku....jakby powiedziała Agnieszka "całe zło opuściło zespół" DROGA AGNIESZKO - LIDERKO ZESPOŁU od czasów gdy zło opuściło zespół czyli od 1996 do dzisiaj mamy 15 LAT - WYMIEŃ (ja na ten temat nic nie wiem bo nie było już mnie) ZNACZĄCE OSIĄGNIĘCIA ZESPOŁU W TYM OKRESIE i nie pluj już na mnie...
~ 11-01-2011 11:20
ok sorry darku ale ty tez nie jestes bez winy
~ 11-01-2011 11:50
tzn kogo wszystkich.ja juz koncze te zabawe ty jak chcesz to pisz dalej.
~straznik teksasu 11-01-2011 13:55
normalne dno ilez mozna o tym pisac jeden przezywa ze nie gra w sonny blues a druga czegos od niego chce nie ma ciekawszych tematow tylko jedno i to samo.zwykla zenada
~dawny fan 14-01-2011 9:04
Agnieszko i Darku ,sądzę że prawda jak zawsze leży gdzieś po środku.Darek ma rację, że ten koncert na 25 lecie powstania kapeli muzycznie był super ,jednak mi też brakowało wspomnienia o ludziach którzy byli związani z zespołem.Darek dzięki ze chociaż Ty to zrobiłeś.
~dawny fan 14-01-2011 9:54
Chcę tutaj podziękować całej kapeli z dawnych lat za super wspomnienia i niezapomniane chwile na koncertach.A w szczególności chciałbym PODZIĘKOWAĆ Piotrkowi Mazurkiewiczowi za serce , czas i pomysły które włożył w zespół.Ty się z nimi miałeś.Pozdrawiam
~bene 14-01-2011 12:41
O! I wreszcie konkret. Piotrek Mazurkiewicz to w tamtym czasie mózg organizacyjny zespołu. Dzieki tej organizacji były sukcesy - darek pisał nawet o nagraniach w polskim Radiu. i tak jak pisze dawny fan i darek - z całym szacunkiem dla obecnego zespołu i świetnego koncertu ale naprawde malo przypominał koncert wspomnieniowo - rocznicowy. Mozna było choćby wspomnieć o pozostałych chłopakach i nie byłoby tych emocji - niepotrzebnych
~jacek 18-01-2011 9:50
Z tą wokalistką najdalej dojedziecie do Słotwiny na dożynki jako suport kapeli ludowej
~Wiesława 20-01-2011 13:11
Miło,że Darek /Szpaku/ wreszcie się ujawnił i przedstawił część prawdziwej historii o zespole i o ich osiągnięciach w tym okresie.Niewątpliwie założycielem i gwiazdą był Robert Kuczek /Cuca/ a nie jak w wersji Klocka tylko on.W zespole grały takie osoby jak Cuca,Szpaku,Pajdo,Kaba,Lucja,Klocek i inni.Organizacyjnie z ramienia własnego i SOK Piotr Mazurkiewicz. Prawdziwą wersję mam w sercu a pamiątki posiadam.
~KNIAHNIA 19-02-2011 22:12
GRAŁAM ZE SZPAKIEM /BYŁA WARSZAWA KATOWICE CHORZÓW I WIELE INNYCH KONCERTÓW /NIE MAM WĄTPLIWOŚCI CO DO CHARYZMY DARKA I JEGO -TAK TRAFIONEGO- ROZUMIENIA I ODCZUWANIA BLUESA CHICAGO/ CODZIENNE PRÓBY ,MNÓSTWO SŁUCHANIA DOBREJ MUZYKI,PODRÓŻE, ROZMOWY -BYŁ KABA CUCA SZPAK I NIEJEDNA KŁÓTNIA NA PRÓBIE ALE NA SCENIE BYŁO SUPER / I CHOCIAŻ JUŻ NIE GRAM BLUESA TO I TAK BLUES JEST W MOIM CODZIENNYM ŻYCIU/CIESZĘ SIĘ ŻE KTOŚ TO DALEJ CIĄGNIE /ALE DAREK- BYLIŚMY NAJLEPSI /I TO TY TRZYMAŁEŚ WSZYSTKICH ZA JAJA ŻEBYŚMY DOBRZE BRZMIELI I POCZULI BLUESA A NIE TYLKO GO ODTWARZALI-JAK WIĘKSZOŚĆ KAPEL W POLSCE

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2019 Highlander's Group